Zgodnie z art. 57 konstytucji "każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa". Kluczowe jest słowo "ograniczenie". Co innego ograniczenie wolności gromadzenia się, a co innego całkowite wyłączenie możliwości pokojowych zgromadzeń. Ta ostateczna restrykcja jest dopuszczalna jedynie w stanie wojennym i stanie wyjątkowym, co wynika z art. 233 konstytucji. Stan epidemii – zgodnie z deklaracjami władz politycznych – nie jest stanem nadzwyczajnym. Co istotne, nawet w stanie klęski żywiołowej nie jest możliwe wprowadzenie generalnego zakazu zgromadzeń, a ewentualne ograniczenia tej wolności obywatelskiej muszą odpowiadać ogólnym zasadom proporcjonalności, celowości i konieczności (art. 31 ust. 3 konstytucji).

Reklama

Zgodnie z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.) w rozporządzeniu o stanie epidemii może zostać ustanowiony zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności. W konsekwencji w rozporządzeniu Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. 566) pojawił się zakaz organizowania oficjalnych zgromadzeń oraz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju. Zakaz ten trwa do dzisiaj.

Przepisy te są oczywiście sprzeczne z art. 57 konstytucji. Jeśli konstytucja mówi wprost o możliwości jedynie ograniczania, a nie w ogóle wykluczania możliwości organizowania zgromadzeń, a ustawa i rozporządzenie w ogóle je wyłączają, to nie ma tu pola do dłuższych dywagacji - obywatel ma prawo do realizowania swojego konstytucyjnego prawa określonego w art. 57 konstytucji. To konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej (art. 8 konstytucji). Jej przepis zabezpiecza więc dla obywateli obszar niezakazany prawnie, w którym możemy – w sposób ograniczony w warunkach epidemii – realizować swoje prawo do pokojowego gromadzenia się w przestrzeni publicznej.

Skoro ustawodawca i twórca rozporządzenia nie zadbał o to, by zgodnie z prawem wytyczyć obszar ograniczenia wolności zgromadzeń - w celu pokojowego wyrażenia opinii lub zamanifestowania poglądów politycznych - obywatel może korzystać z przepisów samej konstytucji. Ograniczenia, o których mowa w jej art. 57, muszą racjonalnie respektować sytuację faktyczną, tak aby nie sprowadzić nieakceptowalnego zagrożenia dla innych, ważnych dóbr prawnych. W stanie epidemii zgromadzenie powinno więc przebiegać z zachowaniem zasad ostrożności epidemicznych, w szczególności zapewniać dystans społeczny między uczestnikami zgromadzenia i obowiązek noszenia maseczek. Być może konieczny byłby górny limit uczestników, proporcjonalny np. do liczby osób mogących przebywać na terenie galerii handlowej. Ponieważ władze polityczne przystępują już do odmrażania gospodarki, konstytucyjne ograniczenia prawa zgromadzeń powinny uwzględniać stopień tych odmrożeń.

Nielegalnie wprowadzone zakazy epidemiczne nie mogą pogorszyć sytuacji prawnej obywateli. W związku z tym nie ma żadnych podstaw, by karać obywateli za udział w pokojowym, konstytucyjnym zgromadzeniu w rozumieniu art. 57 konstytucji uwzględniającym warunki bezpieczeństwa związane z epidemią koronawirusa. Sąd musi stanąć na straży prawa, przeciwstawić się bezprawiu i ochronić obywateli, gdyż to ich prawa i wolności zostały zaatakowane niekonstytucyjnymi rozwiązaniami ustawy i rozporządzenia. Na tym polega wymierzanie sprawiedliwości przez niezależny sąd na podstawie stosowanego wprost art. 57 konstytucji. Bo ustawodawcy i Radzie Ministrów nie wolno wszystkiego, a konstytucja mówi jasno, że wolność zgromadzeń w aktualnej sytuacji faktycznej nie może zostać zlikwidowana. Korekta nielegalnych posunięć władzy politycznej jest obowiązkiem niezależnej i odrębnej władzy sądowniczej.