Dziennik Gazeta Prawana logo
Rosjanie, zwłaszcza wpływowe biznesowe elity rozumieją, że zerwanie lub uszczuplenie kontaktów gospodarczych z bogatą Europą oznacza dla nich realne straty. A braku gotówki i inwestycji nie powetuje dobre samopoczucie związane z zagraniem Zachodowi na nosie i uznaniem niepodległości dwóch maleńkich gruzińskich republik - pisze w DZIENNIKU niemiecki pisarz Boris Reitschuster.


BORIS REITSCHUSTER*: Oficjalnie panuje atmosfera pewności siebie. Słychać zwykle dwa sposoby argumentacji. Jedni mówią: "O co w ogóle cały ten krzyk. Przecież ostrzegaliśmy, żebyście nie próbowali mącić na naszym Kaukazie. Mimo wszystko dalej chcemy rozmawiać z Zachodem. Inni prężą muskuły, powtarzając, że to Zachód bardziej potrzebuje Rosji niż Rosja Zachodu. Jednak za fasadą oficjalnego języka kremlowskich dygnitarzy i posłusznych patriotycznych mediów kryje sie rosnące przerażenie.


Rosjanie, zwłaszcza wpływowe biznesowe elity rozumieją, że zerwanie lub uszczuplenie kontaktów gospodarczych z bogatą Europą oznacza dla nich realne straty. A braku gotówki i inwestycji nie powetuje dobre samopoczucie związane z zagraniem Zachodowi na nosie i uznaniem niepodległości dwóch maleńkich gruzińskich republik.


Bez wątpienia płynące z Europy zapowiedzi dywersyfikacji źródeł energii. Sprzedawane na Zachód surowce były przecież fundamentem, na którym Putin odbudował znajdujące się w rozsypce rosyjskie państwo. Jeśli w Europie zmniejszy się zapotrzebowanie na rosyjski gaz i ropę, będzie to dla Rosji katastrofa. Tutaj Putin sam podstawił sobie nogę.


To także. Dziś przeczytałem komentarz w jednym z niewielu krytycznych wobec Kremla dzienników bardzo trafny komentarz. Porównuje on Rosjan do niesfornego dzieciaka, które za złe zachowanie zostało przez przedszkolankę zabrane z piaskownicy i postawione w kącie. Teraz stoi z boku i jeszcze trochę się boczy, ale już zaczyna coś rozumieć. Wkrótce zacznie wołać i tupać: chcę z powrotem do moich zabawek.


Racja. Dlatego Rosjanie bardzo liczą, że do żadnych sankcji nie dojdzie. Mają nadzieję, że Europa się podzieli. Liczą głównie na te europejskie kraje, z którymi w ostatnich latach dobrze się dogadywali: Niemców czy Francuzów. Każde słowo czy stanowisko świadczące o rozłamie na zły Zachód, tj. Polskę, Bałtów i USA, oraz dobrych Francuzów i Niemców jest natychmiast wyłapywane i nagłaśniane. Z drugiej jednak strony nawet tutaj odczuwa się zmianę w stosunkach z Zachodem. Coraz wyraźniej widzą, że Angela Merkel ma inny pomysł na politykę wschodnią, niż miał Gerhard Schroeder, a Nicolas Sarkozy różni się od prorosyjskiego Chiraca. Dlatego pani kanclerz nie jest tu zbytnio lubiana. Zaś Sarkozy miał dobrą prasę, dopóki nie zaczął okazywać solidarności z Tbilisi.


Unijne i natowskie aspiracje Ukrainy to według Rosjan część większej układanki, której stawką jest poszerzenie zachodniej strefy wpływów. Wojna w Gruzji pokazała, że Rosjanie wciąż myślą kategoriami zimnej wojny, na których się wychowali w czasach ZSRR. Jeśli mówią o Ukrainie, to tylko jako o pionku na geopolitycznej szachownicy. Nikt nie stawia tu pytania, czego chcą sami Ukraińcy. Dlatego Kijów z NATO czy w UE byłby tu odebrany jako porażka, której trzeba za wszelką cenę zapobiec.

*Boris Reitschuster, niemiecki pisarz i korespondent, od kilkunastu lat mieszka w Moskwie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja udaje silną, ale boi się sankcji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj