Bardzo często blogi są prowadzone w sposób nierzetelny i naciągany. A autorzy informacji wykorzystują fakt, że są anonimowi i wypuszczają paszkwile lub niesprawiedliwe krytyki wymienianych już z nazwiska osób.
Zdają oni sobie sprawę, że nie grożą im za to żadne konsekwencje. A boją się o tym opowiedzieć firmując to swoim nazwiskiem. Tacy blogerzy najczęściej wypowiadają się o osobach publicznych tylko po to, by obniżyć ich rangę. Bo .
Powstaje pytanie, czy można z tym coś zrobić i czy można się obronić. Można jedynie wystąpić w kontrze do danej wypowiedzi albo bojkotować blog i go nie czytać. Można też wprowadzić obowiązkowe opłaty za używanie takich stron lub żądanie ujawnienia tożsamości piszących. Nie wiadomo jednak, kto miałby się tym zajmować i w oparciu o jakie kryteria - każdy, kto poczułby się dotknięty i czyje nazwisko zostałoby wspomniane na blogu, miałby prawo podawać takiego blogera do sądu? Wtedy . A na to zgodzić się nie można.
Najbardziej rozsądne jest wskazywanie na osoby prowadzące blogi występujące pod swoim nazwiskiem, które nie boją się krytykować. A anonimowy wpis lub donos, który jest fałszywy lub wynika z czyjejś frustracji, jest tak samo ohydny w sensie moralnym jak donos wysyłany do tajnej policji. W tym wypadku nie wolno zasłaniać się anonimowością.
Blogi jednak służą raczej domorosłej psychoterapii osób, które chcą się wywrzeszczeć na kogoś innego. Osobiście nie czytam blogów, bo drażnią mnie niesprawdzone informacje, a .
__________________________