Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wprowadzająca europejski program SAFE. Zaproponował on "Polski SAFE 0 proc.", opartą o wypracowane zyski NBP pochodzące z rezerw złota. Ta propozycja nie spotkała się z akceptacją ze strony rządu.
Projekt PSL w sprawie SAFE
Odpowiedzią na ten projekt jest złożony przez klub PSL w Sejmie, projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. Projekt ten ma "naprawiać błędy pomysłu prezydenta Karola Nawrockiego". Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ma nadzieję, że koalicjanci poprą projekt PSL
Dziennikarka TVN24 Arleta Zalewska przypomniała, że w środę odbyło się spotkanie u premiera Donalda Tuska w sprawie programu SAFE.
Zalewska ujawniła, że według jej źródeł, na spotkaniu nie omawiano propozycji Polskiego Stronnictwa Ludowego. Co więcej, nie było to nawet w planach. Jak wyjaśniła, jeden z polityków powiedział jej, że jeśli Donald Tusk "ma agendę na spotkanie, to tej agendy się nie zmienia". W domyśle nie było w agendzie Donalda Tuska SAFE'u PSL-u, aby o tym rozmawiać. Była masa innych rzeczy - mówiła.
Dziennikarka, Agata Adamek, dodała, że według jej źródeł brak projektu ugrupowania szefa MON miał zostać zinterpretowany w inny sposób. Władysław Kosiniak-Kamysz "nie chciał usłyszeć prawdy od premiera" na temat tego, co sądzi o jego propozycji, po to, żeby "móc rozgrywać dalej ten temat - mówiła.
"Pilne" loty do Brukseli
Prawda jest taka, że weto prezydenta przyniosło naprawdę dużo kłopotów obozowi rządzącemu tutaj w Polsce. Ale ze źródeł w Brukseli wiem, że bardzo dużo kłopotów przyniosło nam jako Polsce na arenie międzynarodowej - komentował Michał Tracz.
Dziennikarz mówił, że "już trzy godziny od zawetowania przez Karola Nawrockiego ustawy o SAFE, inne państwa miały zgłosić się do Komisji Europejskiej o przejęcie polskich pieniędzy z tego mechanizmu. W tym celu polscy przedstawiciele mieli wykonywać "loty w trybie pilnym" z Warszawy do Brukseli, by przekonywać, że uda się ominąć prezydenckie weto".
Nasi urzędnicy w Brukseli na tych spotkaniach z innymi urzędnikami i z przedstawicielami innych krajów mieli właściwie jeden komunikat: nie oddamy ani euro - mówił Tracz.