To sukces Janusza Palikota, który od czasu słynnego wpisu na blogu "Poletko Pana P." domagał się upublicznienia informacji o stanie zdrowia głowy państwa. Nazwany za to Liderem wódki i taniego wina i klaunem Platformy polityk nie poddawał się. Żądając raportu, przywoływał zwyczaj amerykański, gdzie każdego roku stan zdrowia prezydenta może poznać każdy obywatel.

Reklama

"To nie jest polski zwyczaj" - tłumaczyła w odpowiedzi prezydencka minister Anna Fotyga. Sam zainteresowany mówił jednak coś innego. "Jeżeli chodzi o raport o stanie zdrowia, jeśli ktoś chce to koniecznie wiedzieć, to ja nie widzę tutaj nic na przeciw" - stwierdził Lech Kaczyński. Ale zaraz dodał, że boi się wykorzystywania takich informacji w walce politycznej.

Wczoraj niespodziewanie rękę do Palikota wyciągnął lider lewicy Wojciech Olejniczak. "Informacje na temat stanu zdrowia prezydenta powinny być publiczne" - oświadczył w Lublinie.

Kancelaria Prezydenta jeszcze niedawno mówiła, że nie będzie raportu o stanie zdrowia Lecha Kaczyńskiego. Najwyraźniej niecichnące zamieszanie skłoniło prezydenta do zmiany zdania.