Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent Białorusi: Nie będzie żadnej demokratyzacji

13 września 2008, 01:29
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jestem w 100 procentach przekonany, że na Białorusi nie będzie żadnej demokratyzacji. Ludzie, którzy zostali osadzeni w więzieniach, niczego przecież nie zrobili. Za ich uwolnieniem nie pójdą żadne dalsze reformy" - mówi DZIENNIKOWI Stanisław Szuszkiewicz, pierwszy prezydent Białorusi.

Jestem zdziwiony, bo Łukaszenka nie cierpi tego miejsca. To jest taki niewielki, piętrowy budynek. Kiedy tam byłem ostatni raz kilka lat temu, okazało się, że z jego polecenia wszystko zostało przebudowane, żeby nie przypominało naszego historycznego spotkania. Na pierwsze piętro, gdzie rozmawialiśmy z Jelcynem i Krawczukiem, w ogóle nie mogłem wejść. Usłyszałem, że teraz jest tam apartament Łukaszenki. Przy każdej okazji powtarza on zresztą Rosjanom, że to, co wtedy tam podpisaliśmy, jest godne pożałowania.


Nie, kiedy zaprosiłem do Puszczy Białowieskiej Jelcyna i Krawczuka, wcale nie wiedzieliśmy, co zrobimy. Uświadomiliśmy sobie, że musimy rozstrzygnąć, jakiego rodzaju podmiotami w świetle prawa międzynarodowego są nasze państwa, gdy zaczęliśmy rozmawiać o warunkach dostawy ropy i gazu, oraz sposobie rozliczania. Pierwszym, który wtedy wpadł na pomysł uznania, że ZSRR powinien zostać w tej sytuacji rozwiązany, był Gienadij Burbulis, szef gabinetu politycznego Jelcyna. Ale dziś nie chce się do tego przyznać, bo w Rosji to rzecz wielce wstydliwa.


Prawie w ogóle się nie zastanawiał. Powiedział krótko: to dobra myśl, trzeba się pod tym podpisać. On wtedy miał na karku Gorbaczowa i zrozumiał, że to najlepszy sposób, aby się go pozbyć. Nad innym skutkami za bardzo się nie zastanawiał.


Ależ skąd, był absolutnie trzeźwy. W ogóle nie było tam pijaństwa. Dopiero potem ludzie zaczęli snuć takie podejrzenia. Zresztą nasze spotkanie było krótkie. Ja i Krawaczuk też od razu zgodziliśmy się z tą propozycję, bo zrozumieliśmy, że to pierwszy od setek lat moment, w którym jest szansa na wyrwanie naszych narodów Rosji. Więcej czasu zajęła nam tylko wątpliwość, że jest nas jedynie trzech i czy w związku z tym mamy prawo decydować sami o losach Związku Radzieckiego. Ale dziś uważam, że dobrze, że nie dojechał do nas Nursułtan Nazarbajew (późniejszy prezydent Kazachstanu). On potem wielokrotnie powtarzał, że gdyby tam był, przekonałby Jelcyna, aby zachować Związek Radziecki.


Jestem w 100 procentach przekonany, że na Białorusi nie będzie żadnej demokratyzacji. Ludzie, którzy zostali osadzeni w więzieniach, niczego przecież nie zrobili. Za ich uwolnieniem nie pójdą żadne dalsze reformy. Ja sam biorę udział w wyborach. I czy wie pan, że nie mogę nawet spotkać się na podwórku ze swoimi wyborcami, jeśli dwa tygodnie wcześniej nie dostanę na to pozwolenia? Boję się, że amerykanizacja pomysłów ministra Sikorskiego poszła tak daleko, że stracił on kontakt z rzeczywistością krajów byłego ZSRR.


Gruzję też Zachód wyrywał i dziś jest tam gorzej, niż było. Zachód przyjmuje pewne schematy, nie myśli. Tak jak w Iraku stosuje wobec Białorusi pewne szablony. A tu trzeba ruszyć głową. Tylko ja głów nie widzę.

p

, były przewodniczący Rady Najwyższej, pierwszy przywódca niepodległej Białorusi

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj