Wojna między obojgiem polityków wybuchła, gdy Pitera oskarżyła Kłopotka o działanie w interesie prywatnego przedsiębiorcy, który postawił stację paliw w miejscowości koło Bydgoszczy. Miał w sprawie doprowadzenia dojazdu do tej stacji z drogi ekspresowej interweniować nawet w resorcie spraw wewnętrznych i administracji.

"Wydarzenia" Polsatu: Kłopotek kontra Pitera

Poseł PSL oświadczył w odpowiedzi, że pełnomocniczka do walki z korupcją popełniła polityczne samobójstwo, stawiając mu te zarzuty. W bardzo emocjonalnej wypowiedzi dla Radia ZET nazwał Piterę chorą kobietą i stwierdził, że "teraz to pani Pitera pojechała". Żądał odwołania działaczki Platformy z jej stanowiska.

>>>Przeczytaj, o co wybuchła wojna Pitera-Kłopotek

Minęło parę dni i lider ludowców na Pomorzu i Kujawach chyba trochę ochłonął i wysłał list do Julii Pitery, w którym kaja się za swoje zachowanie - donosi "Gazeta Wyborcza".

"Przepraszam panią za przykre słowa, które pod pani adresem skierowałem w ostatnich dniach" - pisze poseł do pani minister.

Ale to nie koniec tego pisma. Dalej bowiem Kłopotek przyznaje, że pomagał biznesmenowi, który wybudował stację benzynową w miejscowości Zielonka koło Bydgoszczy.

>>>Jak Kłopotek udowadniał Piterze kłamstwo

"Na dyżur poselski w Inowrocławiu zgłosili się: Pan Seydak i jego pełnomocnik pani Natalia Falkowska. Po przedstawieniu mi ustnie problemu, uznając, że skarga obywatela może być zasadna, poprosiłem o przesłanie mi stosownego pisma wraz z niezbędnymi załącznikami. Po otrzymaniu wspomnianej korespondencji, przesłałem ją wraz z moim pismem przewodnim, do pana Cezarego Grabarczyka - ministra infrastruktury. Zwróciłem się z prośbą o zbadanie sprawy w ramach nadzoru, a w ślad za tym, o rozstrzygnięcie sporu" - napisał Kłopotek do Pitery.

Nie oznacza to jednak, że odpuścił Julii Piterze jej oskarżenia pod jego adresem. W piśmie zażądał, by także ona przeprosiła go "podczas najbliższego lub następnego posiedzenia Sejmu w punkcie obrad <oświadczenia poselskie>".

Zwaśnionych polityków chce pogodzić szef klubu parlamentarnego PSL. "Spróbuję załagodzić ten problem, nie wiem, jak mi to wyjdzie. Chciałbym spotkać się z obojgiem. Chciałbym, żeby może w obecności marszałka Sejmu - albo wicemarszałków - odbyło się takie spotkanie" - powiedział Stanisław Żelichowski.