Dziennik Gazeta Prawana logo

Nadal nie wiemy, kto kazał zabić księdza

3 lutego 2009, 21:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Od śmierci ks. Jerzego Popiełuszki mija w tym roku 25 lat, jego proces beatyfikacyjny wchodzi w decydującą fazę, a polskie państwo wciąż nie wyjaśniło wszystkich okoliczności męczeństwa kapłana. Bo choć bezpośredni sprawcy zostali skazani, nikt nie wierzy, że dopuścili się tej zbrodni z własnej inicjatywy - pisze DZIENNIK.

. Ten skromny, cichy człowiek, niepozornej postury był traktowany przez juntę gen. Wojciecha Jaruzelskiego jak jeden z największych wrogów. O wściekłości ówczesnej władzy świadczą chociażby nieustanne ataki na jego osobę ówczesnego rzecznika rządu Jerzego Urbana. "Nagonka wobec ks. Jerzego była tak wielka, że wiosną 1984 r. zaprotestował przeciwko niej w oficjalnym komunikacie Episkopat" - przypomina historyk dr Jan Żaryn.

W 1980 r. 33-letni kapłan zdążył już odbyć służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków i być wikarym w kilku parafiach archidiecezji warszawskiej. "Solidarność" zastała go w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Od razu zaangażował się w posługę duszpasterską dla związkowców, m.in. w Hucie Warszawa. Jego homilie, zawierające zdecydowany sprzeciw wobec komunizmu, z powtarzanym często słynnym wezwaniem św. Pawła: "Zło dobrem zwyciężaj", sprawiły, że przybywały na nie tłumy, nie tylko z Warszawy, ale z całej Polski. "Siła ks. Popiełuszki polegała na tym, że świat dobra i dialogu, który reprezentował, zderzał się ze światem agresji i przemocy ówczesnej władzy" - opisuje istotę jego fenomenu sen. Krzysztof Piesiewicz, oskarżyciel w procesie zabójców ks. Jerzego.

"Służby specjalne oplotły ks. Jerzego całą siecią agentów, podejmowały przeróżne działania operacyjne, władze interweniowały u Księdza Prymasa, a gdy wszytko zawiodło, zamordowali go" - tłumaczy dr Żaryn.

Wiadomość o śmierci ks. Jerzego była szokiem dla społeczeństwa, a jej skutków przestraszyły się także ówczesne władze. Pogrzeb męczennika 3 listopada, w którym uczestniczyło kilkaset tysięcy ludzi, stał się wielką manifestacją wolności. Dlatego Jaruzelski zgodził się na proces i skazanie czterech bezpośrednich sprawców zbrodni, na czele z kpt. Grzegorzem Piotrowskim.

Po odzyskaniu wolności próbowano ustalić, kto był mocodawcą zbrodni. Na ławie oskarżonych zasiedli nawet generałowie MSW Władysław Ciastoń i Zenon Płatek, ale obaj zostali w 1994 r. uniewinnieni z zarzutu o udział w kierowaniu zabójstwem.

Jedna z głównych postaci całej tragedii, ówczesny szef MSW gen. Czesław Kiszczak, do dziś milczy.

Historyk IPN dr Antoni Dudek wątpi w całkowite wyjaśnienie okoliczności śmierci kapłana. "Im więcej czasu upływa od jego śmierci, tym mniejsze szanse na poznanie prawdy" - twierdzi pesymistycznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj