Dziennik Gazeta Prawana logo

To Tusk wymyślił przymierze PO-PiS

16 lutego 2009, 20:50
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
To Tusk wymyślił przymierze PO-PiS
Inne
Nie prezydent Lech Kaczyński wymyślił wielką koalicję PO-PiS na czasy kryzysu. Jak ustalił DZIENNIK, to premier Donald Tusk rzucił taką ofertę podczas ostatniego spotkania z głową państwa. Spotkania, o którym wiedziało dotąd jedynie wąskie grono polityków.

12 grudnia 2008 roku. Prezydent i premier jadą na unijny szczyt. Mieli podróżować osobno, ale samolot premiera ma awarię. Prezydent zaprasza go na swój pokład. Podróż do Brukseli przebiega w kiepskiej atmosferze. . Dotąd nieznane były jednak szczegóły powrotu polskich przywódców do Polski.

Zaraz po wejściu na pokład prezydent i premier idą do głównej salonki. Chcą porozmawiać. Wypraszają wszystkich współpracowników. Rozmowa przeciąga się na długie godziny. Nie przerywa jej lądowanie w Warszawie. Trwa, gdy samolot godzinę oczekuje na odlot do Gdańska. Donald Tusk i Lech Kaczyński rozmawiają, lecąc nad morze, a potem jeszcze godzinę na lotnisku w gdańskim Rębiechowie. Łącznie blisko siedem godzin.

- opowiada bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego. Jak szeroką? Nie wiadomo. Jak zareagował prezydent na tę niespodziewaną ofertę? Według naszego rozmówcy z Pałacu Prezydenckiego "szczęka mu opadła" i nic nie powiedział. Nad odpowiednią reakcją prezydent, szef PiS i ich otoczenie myśleli kilka tygodni. Odpowiedzią była "polityka miłości" zaprezentowana na niedawnym kongresie w Krakowie.

>>> Przeczytaj, co o koalicji PO - PiS sądzi wicepremier Grzegorz Schetyna

Jak politycy PO i PiS wyobrażają sobie ewentualne porozumienie? Oficjalnie - w ogóle. "Chodziłoby pewnie raczej o współpracę polegającą na stworzeniu pewnego pakietu antykryzysowego, który byłby wyłączony z walki partyjnej" - dywaguje członek władz Platformy. "Z Tuskiem moglibyśmy się dogadać, ale problem jest z resztą, bo poza nim w PO są sami wariaci" - mówi wprost członek ścisłych władz klubu PiS.

Z kolei inny ważny polityk tej partii bliski prezesowi mówi, że ze strony PiS wystarczającym krokiem jest już wygaszenie temperatury politycznego sporu: Na ostatnim komitecie politycznym Jarosław ochrzaniał Przemka Gosiewskiego za to, że Arkadiusz Mularczyk zorganizował konferencję, na której przywalał Andrzejowi Czumie.

"W PiS, jak prezes coś powie, to traktuje się to jako święte. Więc jak Jarosław mówi na kongresie, że chcemy pokoju, a nie wojny, to nawet Jacek Kurski gryzie się w język" - przyznaje bliski współpracownik prezesa PiS.

Strategia PiS wybija z rytmu Platformę. Jej łatwiej żyło się z politykami opozycji, którzy nieustannie ich punktowali i atakowali. Teraz obie strony wyczekują, jakie są prawdziwe intencje konkurenta. Nikt jednak nie chce pierwszy wyłamać się z szeregu gotowych do współpracy. I tak premier oczekuje zaproszenia na spotkanie z klubem PiS.

"W liście, który zapraszał na spotkanie prezesa PiS, była wyrażona wola spotkania z klubem, nawet w ubiegłym tygodniu. I nic" - mówi Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego Donalda Tuska.

PiS odpiera atak. "Jeśli rzeczywiście jest tak, że chce się spotkać, to niech Nowak zadzwoni do Gosiewskiego i się umówią, bo przecież zna telefon" - złości się członek władz PiS. A szef klubu PiS Przemysław Gosiewski dodaje, że . "Ale ani pan Arabski, ani pan Nowak nie skontaktowali się z nami w celu uzgodnienia szczegółów" - mówi Gosiewski. Może warto byłoby je ponowić? - pytamy. "Możemy wysłać ich i dwadzieścia, ale po co, skoro jest jedno i to aktualne?" - odpowiada polityk PiS.

p

W 2002 r. w wyborach do większości sejmików wojewódzkich wystartowała koalicja PO - PiS. Miała drugi wynik za potężnym wówczas SLD. Sukces miał być jednak większy. W młodym małżeństwie szybko doszło więc do kłótni.

W kampanii parlamentarnej 2005 r. o wspólnym starcie nie było mowy. Po październikowych wyborach PO i PiS miały jednak rządzić razem. Cała układanka zaczęła się sypać, gdy zostały zerwane negocjacje koalicyjne. Dzień później, 31 października, powstał mniejszościowy rząd Kazimierza Marcinkiewicza. Potem prezydentem został Lech Kaczyński, a nie Donald Tusk, i to był faktyczny koniec PO - PiS. Wszelkie późniejsze próby reanimacji tej koalicji kończyły się fiaskiem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj