"Polska jest za dalszym poszerzaniem tej jedynej organizacji, która okazała się - co powtarzam po raz dwudziesty, ale powtórzę jeszcze dwadzieścia razy - eksporterem stabilizacji, pokoju i także demokracji" - powiedział prezydent podczas uroczystego obiadu, jaki wydał z okazji 10. rocznicy obecności Polski w pakcie północnoatlantyckim.

Reklama

>>> Polska jest w NATO już 10 lat

Lech Kaczyński podkreślił, że Polsce "niezwykle zależy" na Ukrainie i Gruzji, bo jego zdaniem to gwarancja interesów Unii Europejskiej i całej wspólnoty euroatlantyckiej.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zwrócił uwagę, że trzeba pamiętać o wszystkich tych, którzy przyczynili się do wejścia Polski przed 10 laty do NATO, m.in. o ówczesnym prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim, ambasadorze w Stanach Zjednoczonych Jerzym Koźmińskim, ale również o Janie Nowaku-Jeziorańskim. Zaznaczył, że wstąpienie Polski do NATO było procesem, w którym zasługi miały kolejne rządy.

Sikorski po raz kolejny zaprzeczył, że kandyduje na stanowisko szefa NATO. "Uważamy, że to powinien być ktoś, kto poprowadzi Sojusz do zwycięstwa w tej najważniejszej misji, jaką jest operacja w Afganistanie" - mówił Sikorski dziennikarzom.

Były premier Jerzy Buzek, którego rząd wprowadzał Polskę do NATO, uznał, że przystąpienie do paktu to jedna z kluczowych dat w historii naszego kraju.

>>> Świętujemy wstąpienie do NATO, ale tniemy wydatki na wojsko

Zdaniem Buzka to, że dziś praktycznie nie mówi się o kwestiach strategicznego bezpieczeństwa Polski, jest najlepszym dowodem, że w ramach NATO Polacy czują się bezpiecznie. "Po prostu jesteśmy zdrowi, jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo" - ocenił były premier. Wejście do Sojuszu sprzyjało też, jak mówił, polskiemu wejściu do UE. "Wejście państw byłego bloku wschodniego do NATO zmieniło też układ sił politycznych na wschodzie Europy" - przypomniał Buzek.