Prezydent zarzucił wczoraj premierowi brak informacji o tragicznym pożarze. Na miejscu tragedii Lech Kaczyński powiedział, że "trzeba zastanowić się na sposobem funkcjonowania naszego państwa". Prezydent dodał, że po żałobie narodowej "należy niektóre sprawy rozliczyć, także te związane z tempem informowania organów państwa o tego rodzaju zdarzeniach".

Reklama

>>>Prezydent ma pretensje do Tuska po pożarze

Rząd nie poczuwa się jednak do błędu. Zdaniem Donalda Tuska są określone procedury informowania prezydenta w sytuacji, kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo państwa lub dotyczy to sił zbrojnych. Premier zwrócił uwagę, że do tej pory w przypadkach pożarów czy wypadków nie wszczynano nadzwyczajnych alarmowych procedur.

Ostrzej ujął to wczoraj rzecznik rządu. "Powiem szczerze i brutalnie: żeby być poinformowanym o tego typu wydarzeniu, wystarczy włączyć telewizor, dlatego że te informacje, którymi dysponuje w takich sytuacjach administracja, praktycznie nie różnią się od tego, czym dysponują dziennikarze" - mówił Paweł Graś.

W pożarze, który wybuchł po północy z niedzieli na poniedziałek w hotelu socjalnym w Kamieniu Pomorskim, zginęło ponad 20 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Budynek doszczętnie spłonął.