"Nawet swąd spalonych ciał nie powstrzymał obu panów od drobnej wymiany ciosów. Wydawało się, że miejscem zadawania kuksańców jest Bruksela i europejskie szczyty, ale choroba się rozprzestrzenia. Tym razem prezydent nie został poinformowany przez służby rządowe o tragedii w Kamieniu Pomorskim. Zapowiedział, że zaraz, gdy zakończy się żałoba narodowa, wróci do tematu" - pisze Marek Siwiec.

Reklama

>>> "Rząd wziął na siebie odpowiedzialność"

"Szykuje się więc kolejny spór kompetencyjny. Znów dowiemy się, że nie ma takiego przepisu, który - tym razem - nakazuje informować głowę państwa o pożarach. Przepisu może nie ma, ale jest zdrowy rozum, który powinien podpowiedzieć premierowi, żeby na przyszłość jego podwładni umieli się zachować" - stwierdza eurodeputowany.

>>> Schetyna: Straż zaalarmowano za późno

"Kaczyński i Tusk utrzymują po kilkunastu ministrów, którzy naprawdę nie mają nic lepszego do roboty, niż wymieniać się informacjami w razie potrzeby. Prezydent też nie jest bez winy, bo powinien stworzyć system, w którym żąda informacji, a odpowiednie służby są zobowiązane niezwłocznie je dostarczyć np. w systemie online. (....) Donald Tusk chce zaszkodzić prezydentowi, a szkodzi sobie. W takich sytuacjach wychodzi jego małostkowość" - podsumował całe zdarzenie Martek Siwiec.