Zyta Gilowska siedziała tuż obok Lecha Kaczyńskiego na spotkaniu z ekonomistami, które było poświęcone stanowi finansów państwa. Na polityce rządu nie zostawiła suchej nitki.

Zarzucała Donaldowi Tuskowi, że jego gabinet działa na budżecie opartym o nierealne wskaźniki, a dotychczas dokonane oszczędności rządu są sztuczne. "Nowelizacja budżetu jest konieczna, ale zapewne z powodów politycznych odbędzie się po wyborach" - mówiła była minister finansów.

>>> PiS: Upadek gospodarczy będzie dotkliwy

Powrót Zyty Gilowskiej stał się częścią zaplanowanego spektaklu. Do tej pory przy podobnych spotkaniach tuż po wystąpieniu prezydenta wypraszano media i obrady toczyły się dalej za zamkniętymi drzwiami.

Ale tym razem po prezydencie wystąpiła przed dziennikarzami Zyta Gilowska, a po niej szef prezydenckiej kancelarii. Piotr Kownacki odczytał wszystkim uspakajające tłumaczenia ministra finansów Jacka Rostowskiego z porannego posiedzenia komisji finansów publicznych. "Minister zapewniał, że budżet jest pod kontrolą, ale nie padły żadne liczby" - komentował Kownacki, a Lech Kaczyński ironizował: "Dowiedzieliśmy się, że na świętego Prota jest pogoda albo słota".

>>> Rząd nadal nie dostrzega kryzysu

Spotkanie u prezydenta wypadło w dniu, w którym ujawniła się poważna różnica zdań w sprawie konieczności nowelizacji budżetu między premierem a ministrem finansów. "Nowelizacja budżetu musi nastąpić i zostanie przeprowadzona w lipcu" - zapowiedział Donald Tusk. Ale szef resortu finansów tego samego dnia mówił posłom, że decyzji jeszcze nie ma.

>>> Przeczytaj wywiad z Zytą Gilowską

Zyta Gilowska złożyła poselski mandat w styczniu 2008 roku, tłumaczyła to powodami zdrowotnymi. Od tego czasu poza dwoma wywiadami prasowymi i kilkoma krótkimi wypowiedziami nie udzielała się publicznie.