Dziennik Gazeta Prawana logo

Cimoszewicz będzie walczyć o Europę

13 maja 2009, 06:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Cimoszewicz będzie walczyć o Europę
Inne
Nowym sekretarzem generalnym Rady Europy będzie Włodzimierz Cimoszewicz albo Norweg Thorbjorn Jagland - postanowili szefowie dyplomacji krajów członkowskich. Ale ostateczna decyzja w tej sprawie może zapaść nie, jak planowano, w czerwcu, a dopiero pod koniec lata. A to z kolei zwiększa szanse Jerzego Buzka na stanowisko szefa Parlamentu Europejskiego.

"Według mojej wiedzy wybór będzie w sierpniu" - mówi nam osoba z otoczenia Donalda Tuska.

Dlaczego takie przesunięcie zwiększyłoby szanse Buzka? "To oczywiste" - mówi nam osoba z kręgów decyzyjnych PO. - mówi nam polityk PO znający kulisy negocjacji.

Radosław Sikorski przekonuje jednak, że tych spraw nie należy łączyć. "To są naprawdę dwa różne fortepiany, na których gramy" - uspokajał wczoraj. Oficjalnie przedstawiciele polskiego rządu zapewniają, że chcą, by wybór sekretarza odbył się zgodnie z planem pod koniec czerwca. Szef MSZ już nawet gratulował Cimoszewiczowi sukcesu.

>>>Cimoszewicz w finale walki o Radę Europy

Zrobił to bezpośrednio po decyzji obradujących w Madrycie szefów dyplomacji, którzy zawęzili wybór do Cimoszewicza i Jaglanda. Ministrowie odrzucili wniosek Belgów, którzy domagali się anulowania tzw. short listy i przywrócenia wersji rozszerzonej, z kandydaturami belgijską i węgierską.

Od poniedziałku, gdy stało się jasne, że Belgowie chcą cofnąć decyzję o rekomendowaniu tylko Polaka i Norwega, zaczęły się zabiegi i lobbing w kuluarach, by tę propozycję utrącić. Okazały się skuteczne. "Przed głosowaniem propozycji wystąpili szefowie dyplomacji Norwegii i nasz. Obaj powiedzieli, że nie ma odwrotu od już podjętych decyzji" - relacjonuje jeden z naszych dyplomatów.

Spośród 47 krajów członkowskich Rady za Belgami padło tylko siedem głosów. "To oznacza, że - mówił szef polskiego MSZ w TVN 24.

Ale do pełnego sukcesu może być daleko. Bo decyzja ministrów może jeszcze zaostrzyć konflikt między rządami a parlamentarzystami Rady Europy. Jak dowiedział się DZIENNIK, w poniedziałek, dzień przed ostateczną decyzją europejskich szefów dyplomacji, . Część parlamentarzystów, oburzonych ograniczeniem liczby kandydatów, domagała się przełożenia głosowania. Nie chcą się zgodzić, żeby rządy ingerowały w prace Zgromadzenia.

Członkowie polskiej delegacji w Radzie Europy przyznają, że jest gorąco. "Sytuacja jest niewyjaśniona. Istnieje prawdopodobieństwo, że decyzja zostanie przełożona, o ile koledzy nie ochłoną" - przyznaje Danuta Jazłowiecka z PO, szefowa polskiej delegacji.

Zdaniem Tadeusza Iwińskiego z SLD może wręcz dojść do bojkotu. "To już trzecie wybory, jakie obserwuję. Nigdy dotąd Komitet Ministrów, choć ma takie uprawnienia, nie skracał listy kandydatów. To wywołało oburzenie i może grozić bojkotem wyborów" - przyznaje Iwiński. Pod koniec maja ma się ponownie zebrać prezydium i dyskutować, co zrobić dalej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj