Wstęgę przetnie w środę wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski, a zarazem "jedynka" PO na Mazowszu w eurowyborach. Przyjadą: minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, okoliczni wójtowie, burmistrzowie i ksiądz, który poświęci drogę. Aby oficjele mieli wrażenie, że znajdują się na "nowiutkiej" trasie, wczoraj przed południem... myto ekrany dźwiękochłonne, które stoją już od wielu miesięcy. Nie zdążono jednak z zielenią. Trawa i krzewy mają się pojawić później.

To nie wszystko. Na czas uroczystości nowa droga ekspresowa zostanie zamknięta. Kierowcy zostaną skierowani biegnącą niżej starą trasą.

>>>Hity i kity eurokampanii według politologów

Czyj to pomysł? "No, tak już zostało ustalone" - tajemniczo odpowiada Małgorzata Tarnowska, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która odpowiada za budowę.

Konkurenci polityczni Kozłowskiego nie mają wątpliwości: wojewoda chwyta się wszelkich sposobów, bo w sondażach bija go druga na liście Jolanta Hibner. I to ona może dostać mandat.

"Żałosne, że wojewoda chwyta się tak desperackich sposobów" - komentuje Adam Bielan, konkurent z PiS. "Przypomina to propagandę sukcesu za Gierka. Osobiście bym tego odradzał, bo mu to tylko może zaszkodzić."

"To jak się lokalnie promują kandydaci, zależy tylko od ich własnej pomysłowości. Nie mnie to oceniać" - mówi Grzegorz Dolniak, szef eurokampanii PO.

Nie chce przyznać, że wygrana Jolanty Hibner, działaczki regionalnej, z Jackiem Kozłowskim, silnie związanym z centralnymi władzami partii, byłaby wielką niespodzianką tej kampanii, a nawet ciosem dla trzonu PO. "Nie dzielimy kandydatów na lepszych i gorszych" - zapewnia Dolniak.