To dla mnie duże zaskoczenie. Traktuje to raczej jako przejaw, typowego dla prezesa PiS angielskiego poczucia humoru.
Każdy, kto decyduje się na wejście do polityki, zakłada, że odniesie w niej sukces. A to znaczy, że będzie mógł realizować swój program jako premier lub prezydent. Póki co czuję się jak
beniaminek w politycznej ekstraklasie.
Byłem chyba niezłym naukowcem, i niezłym komentatorem politycznym. W tej ostatniej dziedzinie, według rankingu dziennikarzy, wyprzedziła mnie jedynie Jadwiga Staniszkis. W polityce dopiero
stawiam pierwsze kroki.
Zostałem rzucony na głęboką wodę i upatruję w tym subtelne poczucie humoru Jarosława Kaczyńskiego.
To był wywiad prasowy, a ilość miejsca w gazecie jest ograniczona, dlatego pewnie nie zostały wymienione inne nazwiska polityków PiS, którzy mogą ubiegać się o ten urząd.
Zbigniewa Ziobry nie traktuję jako konkurenta. W polityce znaczy o wiele więcej niż ja. Zdobył trzykrotnie więcej głosów. I są to głosy wyborców, którzy oceniali go za to, co już zrobił.
Ja swoje poparcie odbieram jako kredyt zaufania.
>>>Szef PiS: Migalski może być prezydentem
Nie jestem typem polityka, który przed lustrem przymierza królewski szaty i sprawdza, jak prezentuje się z berłem i w koronie. Jestem autoironiczny i krytyczny wobec siebie. Zapewniam, że nie
dzwoniłem do londyńskiego krawca, by kroił mi lordowskie tweedy.
Marek Migalski jest eurodeputowanym Prawa i Sprawiedliwości