. "Nie zawiódł Lech Kaczyński, który wyraził zaniepokojenie użyciem siły i wezwał władze miasta do rozmów z kupcami. Uważnie też obserwował sytuację ze swej helskiej reduty od czasu do czasu tylko rozkoszując się morskim powietrzem, czerwonym winem i rozmaitymi smakołykami".
>>> Prezydent przeciw użyciu siły pod KDT
Potem przychodzi pora na posłów:
uznał interwencję sił porządkowych za >bandycki napad<, ale nie zdobył się, aby stanąć twarzą w twarz z
>bandytami<".
złożył polityczną deklarację, że jego obowiązkiem jest być razem z kupcami, ale na wszelki wypadek przybył na plac bitwy mocno spóźniony".
podtrzymał złożoną deklarację, że SLD wyjdzie z rządzącej w Warszawie koalicji z PO, jeśli ratusz nie wydzierżawi handlarzom bez przetargu działki na
Placu Defilad, ale uczynił to z bezpiecznej Brukseli".