Kupcy wyrzuceni z hali na Placu Defilad grozili, że wrócą tam i będą handlować na łóżkach polowych. Jednak okazuje się, że wielu z nich postanowiło się zabezpieczyć na wypadek, gdyby walka o utrzymanie hali KDT się nie powiodła. Niektórzy nie mieli złudzeń, że z Placu Defilad będą musieli się wynieść.
>>> Kupcy z KDT straszą szczękami
"Kupcy z KDT już kilka miesięcy temu mieli zarezerwowane u nas " - ujawnia w rozmowie z tvnwarszawa.pl prezes zarządu centrum handlowego LAND, Marek Czajkowski. "Nie chwalili się tym, żeby " - tłumaczy. Dodaje, że kupcy liczyli na jakiś cud, który pozwoliłby im zostać w hali KDT.
Kupcy, którzy rezerwowali stoiska, robili to . "Z prezesem KDT w ogóle na ten temat nie rozmawiałem" - przyznaje Czajkowski. Zaznacza, że jego centrum czeka na kupców z otwartymi ramionami. Jest jeszcze wolnych od zaraz. I - jak mówi czajkowski - tańszych niż te na Placu Defilad.
>>> Szef kupców dziękuje kibolom za wsparcie
Centrum LAND nie jest w ścisłym centrum Warszawy, ale znajduje się tuż przy stacji metra Służew. Od Śródmieścia dzieli je kilka przystanków.
Tymczasem do kupców z ofertą zgłosił się ktoś jeszcze. Tadeusz Koss, właściciel sąsiadującej z blaszaną halą działki na Pl. Defilad, którą odzyskał w ubiegłym roku, jest gotowy z KDT. Chodzi o 1200 metrów kwadratowych wzdłuż ulicy Świętokrzyskiej.