Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd w natarciu. Prywatyzuje to, co chce

11 sierpnia 2009, 21:06
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Koniec koalicyjnych sporów o prywatyzację. Teraz sprzedaż akcji państwowych spółek ma ruszyć pełną parą. Rada Ministrów zatwierdziła listę spółek, które sprywatyzuje do końca 2010 r. Wśród nich jest KGHM, czemu sprzeciwiają się związkowcy. Ale premier ich protestem się nie przejmuje.

Premier Donald Tusk, wicepremier Waldemar Pawlak i minister skarbu Aleksander Grad wystąpili wspólnie na konferencji po posiedzeniu rządu.

>>>Rządowa cenzura na słowo "prywatyzacja"

Co ostatecznie uzgodnili koalicjanci? Rząd zdecydował, że sprzeda część udziałów w KGHM (pakiet do 10 proc. akcji), PGE, Tauronie i Lotosie, ale tak, by zachować nad nimi kontrolę. "W 2010 i 2011 r. gwarancja władztwa państwa jest potrzebna" - mówił szef rządu. Stwierdził, że choć jest gorącym zwolennikiem własności prywatnej, to "po doświadczeniach energetycznych ostatnich miesięcy elementarna kontrola państwa w obszarach strategicznych jest konieczna". Premierowi wtórował koalicjant z PSL. - podkreślał Pawlak. Co miał na myśli? Jedną z form sprzedaży akcji będzie prywatyzacja pracownicza, o co walczyło PSL.

W sumie z prywatyzacji do budżetu państwa przez półtora roku ma trafić prawie 37 mld zł, z czego jeszcze w tym roku - 11 mld zł. Jak poinformował minister skarbu, do grudnia rząd sprzeda udziały w 15 spółkach, a przez następne 12 miesięcy - w 39 kolejnych. - mówił Grad.

Przeciw prywatyzacji protestują już związkowcy. W Grupie Enea ogłoszono pogotowie strajkowe. A rano w KGHM już zorganizowano dwugodzinny strajk ostrzegawczy, domagając się od rządu zaniechania planów sprzedaży udziałów spółki. Zdaniem związków pozbycie się choćby niewielkiego pakietu akcji może doprowadzić do wrogiego przejęcia firmy. - twierdzi Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego i poseł SLD.

>>>Aaaa...strategiczne spółki sprzedam

Jednak rząd zapewnia, że nie ma o tym mowy, a swoją pozycję w spółce chce jeszcze wzmocnić poprzez zmianę jej statutu. Protesty związków szefa rządu nie ruszają. Tusk przekonuje, że nie łamie przedwyborczych obietnic, bo państwo utrzyma kontrolę nad firmą. I zapowiedział, że rząd będzie wspierać zarząd spółki, który uznał strajk za nielegalny. "Współpraca ze związkami nie jest rzeczą łatwą" - skwitował. I podkreślił:

Obawy związkowców podziela za to opozycja. - uważa Adam Hofman z PiS.

Premier jest przeciwnego zdania. - zapewnił Tusk.

p


To była bardzo zdrowa dyskusja. I ważne, że mamy w tej sprawie pełne porozumienie. Został przyjęty program, który jest wspólnym sukcesem całego rządu, w tym naszego koalicjanta i premiera Pawlaka.


Wystarczyły Komitet Stały Rady Ministrów w poniedziałek i jeszcze nasze późniejsze spotkanie u pana premiera. A na Radzie Ministrów było już wszystko jasne.


Nie chcę zdradzać kuchni. Spotkanie zorganizował pan premier.


Przyjęliśmy takie rozwiązanie, że wszystkie podmioty będziemy traktować na równych zasadach. Jeżeli będzie spółka menedżersko-pracownicza i będzie miała dobrą ofertę, to będzie brana pod uwagę na takich samych zasadach jak inni inwestorzy. Wicepremier Pawlak w ciągu najbliższych tygodni ma przedstawić sposób ewentualnego wsparcia dla tego typu projektów. A jak to sobie wyobraża? To trzeba już jego pytać.


Ja tego tak nie traktuję. Odpowiadam m.in. za procesy prywatyzacyjne, przedstawiłem projekt, a wokół niego odbyła się normalna debata. Rada Ministrów podjęła decyzję i ona jest obowiązująca.


Związki zawodowe nie są uprawnione do tego, żeby decydować o tym, co ma robić właściciel ze swoją własnością, a skarb państwa z własnością całego narodu.


To jest nieodpowiedzialne ze strony działaczy związkowych. Oni muszą sobie odpowiedzieć, w czyim interesie działają. To, co zrobił zarząd KGHM - i ma w tym wsparcie rządu - czyli skierowanie sprawy do prokuratury, jest uzasadnione.


Nie ma pełnej prywatyzacji, myślę więc, że decyzja rządu powinna również ich usatysfakcjonować. Jeśli nie, to znaczy, że działają wyłącznie politycznie. A jeśli związkowcy chcą uprawiać politykę, to niech się wypiszą ze związków i zostaną politykami.


Bo nie ma o czym. Pełną informację już przekazaliśmy publicznie.


Oczywiście, że nie. Bo niepotrzebnie wikłałby się w rozwiązanie sporu, którego nie ma.


Na podstawie moich analiz i tego, co dzieje się na rynku, jestem dobrej myśli. Także na podstawie cen, jakie już udało się nam uzyskać ze sprzedaży resztówek.


Mamy pisemne zapewnienie inwestora, że to jest ostateczna data, i zobaczymy, co zrobi. Myślę, że wywiąże się z tych zobowiązań. Jeśli nie, to będą konsekwencje. Straci wadium, już nie mówiąc o kosztach przygotowania, jakie poniósł w tzw. międzyczasie.

*Aleksander Grad - minister skarbu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj