Spot nasuwa jednoznaczne skojarzenia ze słynnym orędziem prezydenta z marca przygotowanym przez posła PiS Jacka Kurskiego. Ten sam klimat, gesty i flaga.

"Jest lepiej i będzie jeszcze lepiej... Unia Europejska już czuje nasz gorący oddech na swoich zamożnych plecach. Nasze jedzenie już dawno przegoniło ich jedzenie. Na przykład... kiełbasa przegoniła. Nadszedł czas, żeby powiedzieć, bogaćmy się” - mówi w reklamie Kondrat.

Posłom PiS to wystarczyło. Nie mają żadnych wątpliwości. "Reklama oparta jest na prezydenckim orędziu Lecha Kaczyńskiego. Pewnie tylko dlatego zwróciłem na nią uwagę" - przyznaje poseł Zbigniew Girzyński.

Jego partyjna koleżanka Jolanta Szczypińska jest oburzona. "To przegięcie. Ta reklama świadczy o bardzo złym guście jej autorów. Jestem tą reklamą zniesmaczona i dziwię się, że ktoś wpadł na taki pomysł" - podkreśla. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra dodaje: "Ta reklama jest niesmaczna, pan Kondrat wpisuje się w niedobrą szkołę PR. Szkoda, bo to dobry polski aktor".

Przedstawiciele ING Banku Śląskiego, którego lokatę reklamuje Kondrat, stanowczo odrzucają zarzuty PiS. "We wszystkim można się dopatrywać ukrytych treści i podtekstów" - mówi Piotr Utrata, rzecznik prasowy banku. "W najnowszej reklamie zastosowaliśmy pastisz świata <gadających głów>, nie odnosząc się przy tym do żadnej konkretnej osoby lub stanowiska" - dodaje Utrata.

Oburzenia polityków nie rozumie też sam aktor. "Na nikim się nie wzorowałem. Nie jest moją ambicją nikogo przedrzeźniać, czy wyśmiewać, czy nawet naśladować. Dziwię się, że ktoś się oburza, ale zostawiam im to oburzenie" - mówi DZIENNIK Marek Kondrat.

p