To kompletny brak odpowiedzialności! Okazało się, że przewodnicząca jednej z warszawskich komisji wyborczych - Aleksandra P. - nie przyszła rano do pracy, bo była kompletnie pijana. Przez nią wybory w Warszawie trzeba było przedłużyć o godzinę.
Policjanci już zatrzymali przewodniczącą. Miała 0,5 promila w wydychanym powietrzu. Prawdopodobnie za ten wybryk odpowie przed sądem. Może trafić za kratki nawet na trzy lata.
Przez jej nieodpowiedzialność wybory w Warszawie trwały najdłużej w całej Polsce - do 21. Dlaczego? Bo Aleksandra P. miała się pojawić w lokalu o szóstej rano i oficjalnie rozpocząć głosowanie, ale nie przyszła. Komisja musiała wybrać nową szefową i dopiero po godzinie można było rozpocząć wybory. O godzinę przedłużyła się w stolicy też cisza wyborcza.
Obecnie głosowanie w tym lokalu wyborczym przebiega już bez żadnych zakłóceń.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|