Dziennik Gazeta Prawana logo

Posłowie PO nocą dobijali się do posłanki

12 października 2007, 15:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Posłowie PO Roman Kosecki i Andrzej Biernat w środku nocy dobijali się do sejmowego pokoju Sandry Lewandowskiej z Samoobrony - ustalił DZIENNIK. Posłanka domaga się przeprosin na piśmie. Kosecki poczuwa się do winy, Biernat nie.

Poseł Roman Kosecki kupił już Sandrze Lewandowskiej kwiaty i bombonierkę oraz wysłał SMS-a. Ale jego partyjny kolega - Andrzej Biernat - do niczego się nie przyznaje.

Godzina trzecia nad ranem. Noc po wyborze Sławomira Skrzypka na prezesa NBP. Kosecki i Biernat idą korytarzem hotelu poselskiego. Zatrzymują się przed pokojem Sandry Lewandowskiej, najatrakcyjniejszej posłanki obecnej kadencji. "Obudziło mnie głośne walenie pięściami w drzwi. Podeszłam więc i spytałam: kto tam?. Roman się przedstawił i chciał zaprosić mnie na drinka, ale odmówiłam. Razem z nim był Andrzej Biernat. Musieli wracać z jakiegoś pijaństwa" - opowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM Lewandowska.

Kosecki przyznaje, że obudził posłankę Samoobrony, ale niechcący."Może faktycznie zachowywaliśmy się trochę za głośno i ją obudziliśmy, ale to wszystko. Teraz mam nauczkę, że w Sejmie trzeba się zachowywać cichutko jak myszka, żeby innym nie przeszkadzać" - mówi zawstydzony. Pytamy, czy pukał do Lewandowskiej. "Sam już nie wiem. Może i oparłem się o drzwi czy futrynę" - zastanawia się.

Co w tym czasie robił Biernat? "Ja już wtedy byłem na zakręcie i na pewno do nikogo się nie dobijałem. Roman na chwilę zatrzymał się przed jej drzwiami, coś tam zażartował, uśmiechnął się i poszedł dalej" - twierdzi.

Lewandowska obstaje jednak przy swoim. "We dwóch uderzali w moje drzwi pięściami" - przekonuje. Mówi, że Kosecki z Biernatem już nie pierwszy raz dobijali się do jej pokoju. "Identyczne zajście miało miejsce rok temu. Wtedy przymknęłam na to oko. Pomyślałam, że chłopcy są jeszcze nieokrzesani, bo to początek kadencji. Myślałam, że z czasem nabiorą ogłady" - denerwuje się.

O sprawie wie kierownictwo PO. Posłanka Samoobrony poprosiła o interwencję szefa klubu PO Bogdana Zdrojewskiego. Chciała, by wyegzekwował od Koseckiego i Biernata pisemne przeprosiny. "Kosecki przysłał mi SMS-a, kilka dni temu przyszedł do mnie z kwiatami i bombonierką. Myślałam, że ma pismo i chce się pogodzić jak kulturalny biały człowiek. Kazałam mu zabierać te czekoladki i powiedziałam, że czekam na pisemne przeprosiny" - opowiada.

Pismo z przeprosinami musiał sporządzić sam Zdrojewski. W rozmowie z DZIENNIKIEM stwierdził, że sprawa jest zamknięta. "Z tego, co wiem, Kosecki przeprosił panią poseł" - mówi. Przepraszać nie ma za to zamiaru Biernat. "Nie ma takiej potrzeby" - ucina. " On zwala całą winę na biednego Koseckiego, a przecież jest tak samo winny" - dodaje Lewandowska.

Kosecki do tej pory cieszył się wśród innych posłów nieposzlakowaną opinią. "Znam go jako bardzo grzecznego i kulturalnego człowieka" - mówi poseł PO Sławomir Nitras. Kosecki to były piłkarz reprezentacji Polski. Jest nie tylko posłem, ale także społecznikiem: prowadzi darmowe szkółki piłkarskie dla dzieci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj