Wielka Sobota. Kilka minut przed 12. Limuzyna szefa rządu zajeżdża pod kościół na warszawskim Żoliborzu. Agent BOR otwiera drzwi opancerzonego auta. Wysiada Jarosław Kaczyński z mamą. Pani Jadwiga trzyma w rękach kosz. Zawartość przykrywa białą serwetką. Dziś rano premier z mamą przygotował święconkę. "Tak jest od lat. To rodzinna tradycja" - wyjaśnia "Faktowi" współpracownik szefa rządu.
Kaczyńscy idą do kościoła. Oficerowie BOR rozglądają się uważnie. Pod parkanem klęczy młody człowiek. Przychodzi tam w każdą niedzielę i święta. Zbiera pieniądze na leczenie. Ma nowotwór.
Premier sięga do portfela i bez chwili zastanowienia i wyciąga 10 zł. "Byłem zaskoczony, że Kaczyński zainteresował się mną" - mówi nam mężczyzna.
Przed świątynią spory tłok. Premier bierze koszyk i stawia go na stole. Za chwilę krople święconej wody spadają na czerwone i białe pisanki.
"Rodzina Kaczyńskich jest przywiązana do naszej świątyni. Często widujemy premiera" - mówi w "Fakcie" proboszcz ks. prałat Zygmunt Malacki. Choć szef rządu mieszka z mamą w rządowej willi na drugim końcu miasta, to chętnie przyjeżdża do swojej parafii.
Jednak rodzina Kaczyńskich święta spędza w rezydencji premiera. "To pierwsza taka Wielkanoc szefa rządu" - wyjaśnia "Faktowi" jeden z wysokich urzędników. Choć spędzona poza domem, to ze święconką z rodzimej parafii.