"Szczerze mówiąc nie wydaje mi się, aby były takie szczegółowe zapisy. Nie wiem" - dodał rzecznik rządu w RMF FM.

Reklama

"Wszystkie dokumenty, które wiążą się z organizacją lotu, zarówno te dotyczące organizacji przez zlecających, czyli Kancelarię Premiera, Kancelarię Prezydenta, jak i te dokumenty, które znajdują się w 36. Specjalnym Pułku, są elementem badania przez komisję pana ministra Millera" - tłumaczył Paweł Graś.

Pytany, czy w trakcie tego badania ustalono, że jest taka instrukcja, odpowiedział: "nie znam raportu, prac nad raportem, również nie znam instrukcji, podejrzewam, że nie jest to materiał jawny, ale na pewno będzie elementem badania komisji ministra Millera".

Z kolei były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zapewnia, że nic nie wie o takim dokumencie. "Nigdy o tym nie słyszałem, ale to nie znaczy, że czegoś takiego mogło nie być. Ale z drugiej strony wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby aby Kancelaria Prezydenta grzebała przy takich sprawach" - mówi krakowskiej rozgłośni Witold Waszczykowski.

Bliska Władimirowi Putinowi rosyjska gazeta napisała, że tajna instrukcja obowiązująca w 36. specjalnym pułku lotniczym, który wozi polskich VIP-ów, wymagała zgody "głównego pasażera" na odejście na zapasowe lotnisko. Według "Komsomolskiej Prawdy", instrukcja została wprowadzona po tym, jak pilot tupolewa odmówił Lechowi Kaczyńskiemu lądowania w Gruzji.