W zawiadomieniu związek napisał, że Jarosław Kaczyński dopuścił się przestępstwa publicznego znieważenia grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej.

Reklama

Wniosek dotyczy sformułowań z przygotowanego przez PiS "Raportu o stanie RP", że śląskość jest "po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej", oraz późniejszej wypowiedzi prezesa partii: "twierdzenie że istnieje naród śląski my rzeczywiście traktujemy za zakamuflowaną opcję niemiecką".

>>> Genialny strateg i kreator wizerunku. Kim jest lider RAŚ?

"Z wypowiedzi tej wynika akceptowalność śląskości, pod takim jednak warunkiem, że nie będzie rodziła podejrzenia +zakamuflowanej opcji niemieckiej+. Takie sformułowanie jednoznacznie sugeruje, jakoby Niemcy byli gorszymi obywatelami Rzeczypospolitej, a deklarowanie niemieckiej narodowości nie tylko zawiera silny ładunek pejoratywny, ale przede wszystkim dyskwalifikuje możliwość równoczesnego bycia dobrym obywatelem Rzeczypospolitej" - napisano w zawiadomieniu do prokuratury.

Podpisał je przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce Bernard Gaida, oraz członkowie zarządu - szef mniejszości na Opolszczyźnie - Norbert Rasch i opolski poseł Ryszard Galla. "Te słowa szkalują niemieckość jako taką, i namawiają do uznania obywateli polskich pochodzenia niemieckiego, lub niemieckiej narodowości za obywateli gorszych od wszystkich pozostałych" - powiedział PAP Gaida.

Polscy Niemcy początkowo chcieli wystąpić przeciwko prezesowi PiS na drogę cywilną, ostatecznie - po konsultacjach z prawnikami - domagają sie ścigania Kaczyńskiego z urzędu. "Nie ulega wątpliwości, iż czynienie komukolwiek w Polsce - zarówno grupie, jak i poszczególnym obywatelom - zarzutu z tytułu jego przynależności narodowej do mniejszości wyczerpuje znamiona czynu z art. 257 kodeksu karnego" - napisali liderzy mniejszości.



Gaida podkreślił w rozmowie z PAP, że mniejszość niemiecka w Polsce nigdy nie głosiła haseł separatystycznych. "Nigdy nie chcieliśmy odrywać jakiegoś regionu od Polski, nie głosiliśmy haseł jątrzących. Najbardziej boli mnie, że po 20 latach oficjalnego funkcjonowania mniejszości następuje taki zwrot. Długo myśleliśmy, czy składać takie zawiadomienie, ale historia pokazuje, że jeśli nie reaguje się na drobne rzeczy wcześniej, to one mogą bardzo silnie wykiełkować" - powiedział.

Przewodniczącego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim najbardziej boli pogarda wobec Śląska - szczególnie w roku 90. rocznicy III powstania śląskiego. "Wtedy bez Śląska i jego przemysłu nie odrodziłaby się Polska. Teraz, kiedy doczekaliśmy się demokracji i od 20 lat mamy wolność - w tym wolność słowa - gardzi się tym Śląskiem, który tyle dla Polski zrobił. Choćby z tego powodu nie można tak mówić o Śląsku, gdzie wspólnie mieszkają Polacy i Niemcy, a my też jesteśmy Ślązakami" - podsumował Rasch.

Reklama

We wtorek na stronie internetowej PiS pojawiła się nowa wersja fragmentu Raportu dotycząca Śląska: "Można dodać, że śląskość, która odrzuca polską przynależność narodową jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej".