- W piątek po południu zadzwoniła osoba, która pilnuje domu podczas naszej nieobecności. Poinformowała, że frontowe drzwi są wyłamane łomem - mówi "Rzeczpospolitej" Krzysztof Lisek.

Europoseł podkreśla przy tym, że włamywacze nie dostali się do mieszkania przez wejście znajdujące się na tyłach budynku, ale frontowymi drzwiami. Wiadomo przy tym, że te nie miały systemu antywłamaniowego, a w domu nie było monitoringu.

Okolica, w której mieszka europoseł uchodzi za bezpieczną - jego dom stoi w zabudowie szeregowej.

Lisek w PE zajmuje się głównie sprawami międzynarodowymi - aktywnie działa na kierunku wschodnim. Jest m.in. stałym sprawozdawcą do spraw Gruzji.