Partia rządząca chce, żeby osoby pełniące te funkcje było łatwiej pozbawić immunitetu i odwołać z pełnionego stanowiska. Projekt ustawy, która ma zmienić zasady korzystania z immunitetu obejmie - oprócz prezesa NIK i Rzecznika Praw Obywatelskich - Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Reklama

Przewodniczący komisji regulaminowej Włodzimierz Bernacki z PiS nie ukrywa, że nowe rozwiązania to pokłosie sprawy prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, którym od wielu miesięcy interesuje się prokuratura. Według posła, trzeba zmienić dotychczasowe rozwiązania w ustawie o immunitecie tak, żeby osoba pełniąca ważne stanowisko mogła być sądzona za przestępstwa karne podobnie, jak zwykły obywatel.

Według propozycji partii rządzącej wniosek o odwołanie prezesa NIK czy IPN ma składać minister sprawiedliwości. Dokumenty będą wpływały do marszałka Sejmu. Decyzja o uchyleniu immunitetu będzie podejmowana w formie uchwały bezwzględną większością głosów.

Były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Borys Budka z częścią propozycji się zgadza. Jego zdaniem rzeczywiście należy uprościć niektóre przepisy dotyczące immunitetu. Borys Budka obawia się jednak, że PiS-owi nie o to chodzi. Jego zdaniem Prawo i Sprawiedliwość zmienia przepisy, bo chce pozbyć się niewygodnych urzędników.

Krzysztof Paszyk z PSL też w nowych rozwiązaniach doszukuje się drugiego dna. Ludowiec uważa, że skoro PiS ma pretensje do prezesa Kwiatkowskiego to powinien go odwołać, a nie zmieniać przepisy, które wpłyną na funkcjonowanie tak ważnych instytucji, jakimi są NIK, RPO czy INP.

Z kolei Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej zwraca uwagę, że to kolejne rozwiązania, które dają duże uprawnienia ministrowi sprawiedliwości. Nowoczesna nie widzi podstaw, żeby takie uprawnienia miał minister, skoro NIK czy RPO podlegają kontroli Sejmu.
Projekt zmian w ustawie o immunitetach do Sejmu trafił na początku grudnia ubiegłego roku. Dziś zapisy omawiali posłowie połączonych komisji regulaminowej i sprawiedliwości.

Większość członków komisji zdecydowała, że dalsze prace nad ustawą powinny odbywać się w specjalnej podkomisji.