Pod koniec marca Zarząd Krajowy PO rozwiązał struktury partii na Dolnym Śląsku i tym samym pozbawił funkcji ich szefa Jacka Protasiewicza, jednego z głównych oponentów partyjnych lidera PO Grzegorza Schetyny. W następstwie tej decyzji część dolnośląskich działaczy Platformy wystąpiła z partii, co doprowadziło do rozpadu koalicji w sejmiku województwa. Wcześniej zarząd PO rozwiązał struktury w Lubuskiem. Konieczność takich decyzji tłumaczono m.in. silnymi konfliktami wewnętrznymi w obu regionach PO.
Według sekretarza generalnego Platformy Stanisława Gawłowskiego, podobne audyty, jak na Dolnym Śląsku i Lubuskiem, zostaną przeprowadzone w pozostałych strukturach wojewódzkich. - zaznaczył Gawłowski w rozmowie z PAP.
Jak dodał, obecnie trwa audyt na Lubelszczyźnie, gdzie na czele tamtejszych struktur stoi były minister skarbu Włodzimierz Karpiński, a kolejne są planowane w Świętkorzyskiem (szefową jest posłanka Marzena Okła-Drewnowicz), Małopolsce (radny wojewódzki Grzegorz Lipiec), Łódzkiem (w regionie tym p.o. szefa jest Świętosław Gołek - w lutym przejął obowiązki od Andrzeja Biernata, któremu stołeczna prokuratura postawiła zarzuty m.in. składania nieprawdziwych oświadczeń majątkowych) oraz na Podlasiu (tam strukturą kieruje stronnik Schetyny Robert Tyszkiewicz).
Nieoficjalnie politycy Platformy mówią, że raczej nie należy się spodziewać kolejnych decyzji o rozwiązaniu struktur. - ocenił Gawłowski.
Funkcję komisarza w Lubuskiem zarząd PO powierzył stronnikowi Schetyny, senatorowi Waldemarowi Sługockiemu, a na Dolnym Śląsku - b. ministrowi kultury, obecnie europosłowi Bogdanowi Zdrojewskiemu. PO objęciu władzy w regionie Zdrojewski zapowiadał rozmowy i mediacje z działaczami PO w sejmiku dolnośląskim. Nie udało mu się jednak zapobiec rozpadowi tamtejszej koalicji i część radnych PO z marszałkiem województwa Cezarym Przybylskim na czele przeszła do nowo powołanego klubu Bezpartyjni Samorządowcy. Tym samym PO utraciła władzę w województwie i znalazła się wraz z PiS w opozycji.
W ocenie Gawłowskiego, rozpad koalicji, którą PO współtworzyła wraz z radnymi związanymi z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem, to wina Protasiewicza. - uważa sekretarz generalny PO.
Z zarzutami tymi nie zgadza się Protasiewicz. - podkreślił polityk w rozmowie z PAP.
Jak dodał, jej skutkiem są również odejścia z PO znanych i popularnych osób, jak np. radny miejski Paweł Rańda, wicemistrz olimpijski z Pekinu.
Wrocławscy działacze PO, w tym były p.o. szefa Platformy w tym mieście, bliski współpracownik Protasiewicza, Michał Jaros złożyli w tym tygodniu do Zarządu Krajowego PO odwołanie od decyzji o rozwiązaniu struktur. Zdaniem Gawłowskiego, statut Platformy nie przewiduje jednak w takim przypadku trybu odwoławczego.
O ile współpracownicy Schetyny zapewniają, że audyty obejmą wszystkie regiony, to jego przeciwnicy partyjni postrzegają te działania przede wszystkim jako odwet za brak poparcia dla obecnego przewodniczącego podczas grudniowych wyborów wewnętrznych. - ironizował jeden z nich w rozmowie z PAP.
Zarządowi lubuskiej PO do niedawna przewodziła bliska współpracowniczka b. premier Ewy Kopacz, Bożenna Bukiewicz, a Łódzkie to region skonfliktowanego ze Schetyną b. ministra infrastruktury i sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka. Na Mazowszu liderem jest stronnik obecnego lidera Platformy, b. minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki.
Po rozpadzie koalicji na Dolnym Śląsku przez media przetoczyła się fala spekulacji na temat możliwych odejść posłów Platformy. Wymieniane były m.in. nazwiska: Protasiewicza i Jarosa, Bukiewicz, Grabarczyka, b. wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego i posłanki Agnieszki Pomaski.
Niesiołowski i Pomaska zdementowali te informacje. - mówił Niesiołowski w zeszły piątek w Radiu ZET.
Pomaska powiedziała z kolei w czwartkowym wywiadzie dla "Dziennika Bałtyckiego", że "przecieki" o możliwych odejściach z klubu PO traktuje jako .
Protasiewicz pytany przez PAP o swoją przyszłość w Platformie odpowiedział: . - dodał b. szef dolnośląskiej PO.
W październiku 2013 roku Protasiewicz na zjeździe dolnośląskiej PO w Karpaczu 11 głosami pokonał Schetynę w wyborach na szefa Platformy w tym regionie. Od tej pory w dolnośląskiej PO trwał konflikt, którego efektem były m.in. nieporozumienia przy wyłanianiu kandydatów w wyborach samorządowych w 2014 roku i rok później do parlamentu.