Ziobro podczas konferencji prasowej odpowiadał na pytanie TVN24, czy wobec Donalda Tuska toczy się jakieś postępowanie i czy może mieć postawione zarzuty. - odpowiedział Ziobro.
Przypomniał, że nadzorem nad zespołem prokuratorów prowadzących śledztwa związane z katastrofą smoleńską zajmuje się zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek. - dodał minister.
Powtórzył, że na dziś on sam nie będzie się wypowiadał na temat tego, czy prokuratura będzie stawiać i komu zarzuty w jakiejkolwiek sprawie. - podkreślił Ziobro.
Kilka dni temu prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Polska The Times" - pytany, dlaczego rząd nie zamierza wspierać Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej - powiedział, że w Sejmie i w prokuraturze toczą się postępowania, które mogą doprowadzić do tego, że byłemu premierowi zostaną postawione jakieś zarzuty. Kaczyński podkreślił, że ma wątpliwości, "czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej".
- mówił też Jarosław Kaczyński dziennikarzom na sejmowym korytarzu w zeszłym tygodniu.
- powiedział prezes PiS w środowym wywiadzie dla PAP. - dodał.
W końcu września Prokuratura Krajowa podała, że przedmiotem jednego z wznowionych ostatnio śledztw jest działanie z lat 2010-2011 na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej przez funkcjonariuszy publicznych, upoważnionych do występowania w jej imieniu w stosunkach z Rosją podczas badania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Postępowanie podjął i prowadzi zespół śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej, powołany w kwietniu br. przez Zbigniewa Ziobrę do śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej oraz postępowań z nią związanych. Nie podano szczegółów.
Za tzw. zdradę dyplomatyczną art. 129 Kodeksu karnego przewiduje karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
W 2011 r. - wobec "braku znamion czynu zabronionego" - Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania z doniesienia Stowarzyszenie Solidarni 2010. Stowarzyszenie uznało, że godząc się na konwencję chicagowską przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej, ówczesny premier złamał prawo, gdyż - w opinii Solidarnych 2010 - doprowadziło to do rezygnacji przez Polskę z bezpośredniego dostępu do dowodów (są nimi m.in. "czarne skrzynki" i wrak Tu-154) i wpływu na przebieg prowadzonego w Rosji postępowania.
Z kolei jesienią 2010 r. warszawska prokuratura odmówiła śledztwa wobec premiera Tuska i ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego - czego chciał berliński adwokat Stefan Hambura, pełnomocnik m.in. syna Anny Walentynowicz. Według niego Tusk i Komorowski odpowiadają za rezygnację ze wspólnego polsko-rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku. Adwokat powołał się właśnie na art. 129 Kodeksu karnego.
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w sprawie początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. pułku.
4 kwietnia br. śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa z nowym zespołem śledczym. Wtedy informowano też, że do tego zespołu mają także być przekazane akta "będących w toku, zawieszonych i zakończonych postępowań" wyłączonych z głównego śledztwa lub z nim powiązanych. W czerwcu br. PK podawała, że "istnieje konieczność zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, które nie zostały spopielone". Własne śledztwo prowadzi strona rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego zakończeniem nie zwróci Polsce wraku Tu-154 i "czarnych skrzynek".