Relokacja i konsekwencje odmowy przyjmowania uchodźców były jednym z tematów sobotniej audycji radiowej Trójki. W porannym „Śniadaniu w Trójce” politycy dyskutowali o tym, czy Polsce faktycznie grożą zapowiedziane przez KE konsekwencje i – jeżeli tak - na czym realnie będą polegać.
Prawo i Sprawiedliwość zapytało Komisję Europejską w skierowanej do niej interpelacji, dlaczego wszczęła procedurę za odmowę relokacji tylko przeciw Polsce, Czechom i Węgrom, skoro inne kraje unijne także w wysokim stopniu nie wykonują decyzji w tej sprawie.
Poseł PiS Jacek Sasin przypomniał, że „żaden kraj, który został objęty mechanizmem relokacji, nie wykonał tych założeń”.
- podkreślił. Dlatego też, jego zdaniem, „jeśli karać, to wszystkich”.
Działania podjęte przez KE, wykazywał Sasin, są nieracjonalne z tego względu, że „toczy się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w tej chwili sprawa z powództwa Słowacji i Węgier dot. nieprawidłowego trybu podejmowania tej decyzji”. – podkreślił.
– dodał.
W Polsce zaś, zdaniem Sasina, każdy spór z KE „musi być wykorzystany przez totalną opozycję do robienia wielkiej awantury przeciwko rządowi” a KE nie ma żadnych podstaw, aby Polskę karać.
Według sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dery, to Niemcy i Francuzi mają problem z przyjęciem imigrantów i uchodźców. Wskazywał, że otworzyli oni granice i „próbują przerzucić tę odpowiedzialność na inne państwa”. Zdaniem Dery problem przyjmowania uchodźców z Włoch, czy Grecji polega na tym, że oni sami nie chcą tu przybywać, ponieważ Polska oferuje za niskie dodatki socjalne.
Polska zaś swoje stanowisko „wyraziła w sposób jednoznaczny, konsekwentny i nie przewiduje żadnych zmian”; Polacy natomiast, jak zaznaczył, nie pozostają bierni w udzielaniu pomocy – „w ciągu ostatniego czasu przyjęli ponad milion Ukraińców”.
Według Dery „konsekwencji nie będzie, to tylko próba zmuszenia Polski do poprawności politycznej”. – dodał.
Innego zdania był poseł Kukiz’15 Grzegorz Długi. W jego ocenie grożą nam kary finansowe i choć dotychczasowa praktyka na to nie wskazuje, możemy się jednak obawiać. - – mówił, wykazując, że „mamy zwarcie pomiędzy polityczną poprawnością i zdrowym rozsądkiem, czy biurokracją a interesami narodowymi”.
Długi stwierdził zarazem, że kwestie finansowe są dla Polski drugorzędne, większy bowiem będzie problem „natury wizerunkowej”. Jak mówił, chodzi o to, „abyśmy nie pozostali sami, a to nam grozi”. „Czesi będą praktyczni (przyjęli już pewną liczbę uchodźców); wiemy, że Słowacy szybko się wycofali, Austriacy też się wycofali poprzez zadeklarowanie przyjęcia. Pozostaniemy my i Węgrzy, z tym że Węgrzy z tego wyjdą. Skończy się na Polsce, która będzie sama” - powiedział.
Również poseł PO Andrzej Halicki przekonywał, że Polska zostanie sama; przypomniał, że rozmawiamy o grupie kilkudziesięciu tysięcy osób, które mają status uchodźcy i prosiły o azyl i że „niewiele z nich, jeżeli w ogóle, wskazało Polskę jako miejsce docelowe”.
Zdaniem posła PO przyjęcie przez Polskę kilkudziesięciu osób załatwia sprawę; na liście KE była i „Austria, która przyjęła 50 osób”, i Czesi, którzy znikną z listy, gdyż „przyjęli 20 osób i prawdopodobnie przyjmą kolejną grupę”.
– stwierdził Halicki.
– pytał.
Zdaniem posła PSL Jarosława Kalinowskiego, obecna polityka rządu grozi wyjściem Polski z UE, choć „żaden polityk PiS-u tego formalnie nie powie”. Przypomniał jednocześnie, że w piątek były prezydent Czech Vaclav Klaus powiedział, że „czas na wyjście Czech z UE”.
Tymczasem, jak mówił, „wystarczy wykazać dobrą wolę i przyjąć kilkanaście, kilkadziesiąt rodzin”.
Podkreślił jednak, że w trakcie trwania tego budżetu nie ma instrumentów, żeby nam zabrać środki unijne. „To jest straszenie, jeżeli ktoś tak mówi” - zaznaczył.
Zdaniem Katarzyny Lubnauer z Nowoczesnej „PiS stara się być ortodoksyjnie antyuchodźczy, przy czym to jest kwestia tylko czystej polityki, to nie jest kwestia bezpieczeństwa”.
W jej ocenie jest to „kupczenie strachem na potrzeby tego, że społeczeństwo też jest przeciwnym przyjmowaniu uchodźców”, zaś w polityce „trzeba być pragmatycznym”. „W naszym przypadku byłaby to kwestia przyjęcia kilkuset osób” – dodała.