O długach Nowoczesnej - jak pisze Onet - nie wiedzą ani szeregowi posłowie, ani działacze partii. Pełną wiedzę ma mieć tylko kierownictwo partii. A zadłużenie jest potężne Jak informuje portal, tylko do końca roku .N musi zapłacić 900 tys. złotych Polsatowi za spoty wyborcze. Do tego ugrupowanie Katarzyny Lubnauer ma oddać prawie dwa miliony złotych PKO BP za wybory w 2015 oraz dwa miliony złotych kary za błędy w rozliczeniu subwencji. Mąż Kamili Gasiuk-Pihowicz źle bowiem rozliczył finanse partii, a w rezultacie PKW obcięła jej subwencje.
Onet sugeruje więc, że partii grozi bankructwo. A nawet, jeśli okaże się, że z powodów formalno-prawnych niemożliwe (brak jest przepisów określających bankructwo ugrupowania), to Nowoczesna nie będzie miała za co prowadzić działalności publicznej.
Zarzuty Onetu odpiera skarbnik partii. Mirosław Pampuch zapewnia, że finanse są transparentne, a zobowiązania finansowe są opłacane i nie grożą plajtą.
Finanse @Nowoczesna były, są i będą transparentne. Nasze zobowiązania finansowe są powszechnie znane i nie grożą bankructwem partii. Aktualne zobowiązania to kwota ok. 2,5 mln zł. Wszystkie zobowiązania są opłacane @Nowoczesna nie posiada zobowiązań podlegających egzekucji.
— Mirosław Pampuch (@MirekPampuch) 1 grudnia 2017