Dziennik Gazeta Prawana logo

"GW": Lech Kaczyński naciskał na postawienie zarzutów Tomaszowi Komendzie. Jaki: To obrzydliwa manipulacja

28 maja 2018, 09:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Tomasz Komenda
Tomasz Komenda/PAP Archiwalny
Artykuł w "Gazecie Wyborczej", z którego wynika, że to Lech Kaczyński jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny naciskał w 2001 roku na postawienie zarzutów Tomaszowi Komendzie "jest obrzydliwy", "jest wielką manipulacją" - uważa wiceszef MS Patryk Jaki.

Tomasza Komendę skazano niesłusznie za zabójstwo, do którego doszło 31 grudnia 1996 r.

Patryk Jaki w poniedziałek w radiu TOK FM podkreślił, że artykuł w "GW" "jest obrzydliwy" i "jest wielką manipulacją". Jak zaznaczył wszystkie dowody w tej sprawie (zabójstwa) zebrano, zanim ś.p. Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości. L. Kaczyński był szefem MS od czerwca 2000 roku do lipca 2001 roku.

- - przekonywał Jaki. A akt oskarżenia, dodał, pisze się na podstawie tych dowodów, które zebrano wcześniej.

- - dodał wiceszef MS.

- - pytał Jaki.

"Gazeta Wyborcza" napisała w poniedziałek, że właśnie o przypadku gwałtu i morderstwa w Miłoszycach w Sylwestra 1996/97 ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński mówił w wywiadzie dla tego dziennika w listopadzie 2000 roku, podając jako przykład patologii niewydolnego systemu wymiaru sprawiedliwości, który nie jest w stanie skazywać przestępców. "Brutalnie zgwałcono, a później zamordowano 15-letnią dziewczynkę, właściwie jeszcze dziecko. Znaleziono jej ciało z rozerwanymi narządami rodnymi. I prokurator powiada pełnomocnikowi rodziny, że co najwyżej może jednemu ze sprawców postawić zarzut gwałtu. Są ślady zębów tego zbira, ślady DNA, wszelkie możliwe znaki - i nie można postawić zarzutu. Taki sposób interpretacji praw człowieka, które czynią przestępców bezkarnymi, a ofiary bezbronnymi, stanowi zagrożenie dla porządku społecznego" - mówił Lech Kaczyński w tym wywiadzie.

Według "GW" "w kwietniu 2001 roku prokurator Tomasz Fedyk skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie", a potem Komendę skazano na 25 lat. - - mówi "Wyborczej" były zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik.

Tomasz Komenda w 2004 r. został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Odsiadywał wyrok 25 lat więzienia w Zakładzie Karnym w Strzelinie. W połowie marca został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach więzienia. Według prokuratury - która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie - mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. 16 maja Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę.

Z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą Tomasza Komendy do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego zwrócili się w zeszłym roku rodzice Małgorzaty K. Śledztwo zostało wznowione w 2017 r. W czerwcu ubiegłego roku prokuratura poinformowała, że w sprawie zbrodni zatrzymano Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj