Zdaniem Komorowskiego Andrzej Duda "nie ma wiarygodności konstytucyjnej, nie zrealizował się w roli strażnika konstytucji, bo sam ją łamał". - Jeśli chcę mieć przekonanie, że jestem serio traktowany, to muszę rozważyć to, czy jest wiarygodny ten, kto zwraca się do mnie z pytaniem – skomentował gość Radia ZET.

Reklama

Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy ma apetyt na start w wyborach do Parlamentu Europejskiego, były prezydent odpowiidział: - Trochę się temu dziwię, ale jest coraz więcej namawiających i dodał:

Na razie absolutnie nie mam żadnych tego typu planów, ale skoro mnie namawiają, to bardzo poważnie to rozważę. Niech mnie namawiają dalej, jest mi bardzo miło – komentował Komorowski.

Podkreślił, że w tym momencie nie chce deklarować się ani na tak ani na nie, bo „nie widzi powodu, żeby zarzekać się, że na pewno nie”. - Historia się toczy, mogą pojawić się różne okoliczności, których dziś nie ma – mówił Komorowski.

Pytany o to, czy odnalazłby się na jednej liście do PE z ludźmi, którzy w czasach PRL byli po drugiej stronie barykady, gość Radia ZET odpowiada: - Jan Paweł II mówił, że nie można być zakładnikiem historii, historię trzeba przeżywać i o niej pamiętać. Ja nie jestem niewolnikiem historii. Dziś w Polsce istnieją zupełnie inne podziały – dodał były prezydent.

Na wspólnej liście z Millerem i Cimoszewiczem? - Ja wolę sprawdzonych demokratów, którzy mają fragment lewicowego życiorysu, PRL-owskiego nawet, od postaci takich, jak pan Piotrowicz, który był prokuratorem w PRL-u, czy jak sędzia Kryże. Wolę demokratów z przeszłością lewicową niż hipokrytów – tłumaczył gość Radia ZET.