Wywiad, który ukazał się w weekendowym wydaniu "GW" zatytułowano: "Kościołowi forów nie dam".

Reklama

Hołownia na uwagę "GW", że niektórzy twierdzą, iż nawet nie uda mu się zebrać wymaganej liczby podpisów pod jego kandydaturą, odparł: Dwa lata temu niektórzy zarzekali się, że lewica na pewno nie wejdzie do Sejmu. Przed pięcioma lat prezydent Komorowski miał przegrać tylko wtedy, gdy przejedzie po pijanemu i na pasach zakonnice w ciąży. Dlatego ze spokojem przyjmuję te wszystkie lamenty. Pytany, kto zbierze mu wymagane 100 tys. podpisów odparł, że "zgłosiło się już do pomocy prawie 2 tys. wolontariuszy".

Na pytanie, czy "może być Pawłem Kukizem 2020" z jego 20 proc. poparcia w 2015 r. podkreślił, że 70 proc. Polaków do 30. roku życia nie głosowało w wyborach europejskich, a dwie trzecie tej samej grupy w ostatnich wyborach parlamentarnych. - Kiedy pytam, odpowiadają, że interesuje ich przyszłość, a nie debata o tym, kto pił wódkę w Magdalence - zaznaczył Hołownia.

Podkreślił też, że jego program "będzie miał dwie osie". - Ustrój oraz sprawy zagraniczne i obronne. Podchodzimy do tego bardzo poważnie. Galimatias, który swoim uzdrawianiem sądów zrobił PiS z prezydentem Dudą, który z pacjenta z przeziębieniem zrobił pacjenta z zapaleniem płuc wymaga dziś stanowczej, ale i bardzo precyzyjnej reakcji prezydenta. Podobnie z oparciem naszej polityki zagranicznej de facto tylko na jednym choć bardzo ważnym sojuszu z USA. Podobnie z obronnością - bezpieczeństwo Polaków to w XXI wieku temat, którego z pewnością nie wyczerpie stworzenie lekkiej piechoty i historyczne akademie ku czci - mówi Hołownia.

Na pytanie, czy jest przeciwny obowiązującej ustawie, tzw. kompromisowi aborcyjnemu, odparł: W obecnej sytuacji w Polsce nie należy zmieniać obowiązującej ustawy, naruszać owego +kompromisu+ wspartego przecież orzeczeniem TK.

Zadeklarował też: Moim głównym zadaniem będzie dbanie o Polskę solidarną, a nie tropienie komunistów, bo jesteśmy od 20 lat w XXI wieku i musimy wreszcie zacząć budować świat dla naszych dzieci.