Dziennik Gazeta Prawana logo

Sikorski: Urzędnicy wprowadzili prezydenta w błąd

29 stycznia 2008, 11:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Mam wrażenie, że prezydent znowu został wprowadzony w błąd" - tak Radosław Sikorski tłumaczy pilne wezwanie go na rozmowę do Lecha Kaczyńskiego. Dlatego szef MSZ musiał przerwać ważną wizyte w Brukseli. "Prezydent myślał, że przed wizytą w USA nie wrócę już do Polski" - mówi szef MSZ. A Kancelaria Prezydenta twierdzi, że to nieprawda i że doskonale znała plany Sikorskiego.

"Poniedziałkowy termin spotkania Lecha Kaczyńskiego z Radosławem Sikorskim był jedynym możliwym ze względu na kalendarz prezydenta oraz kalendarz ministra spraw zagranicznych" - oświadczyła Kancelaria Prezydenta. "Nie precyzowaliśmy godziny spotkania, a przerwanie wizyty w Brukseli było wyłączną inicjatywą Radosława Sikorskiego" - dodają prezydenccy urzędnicy.

Ale zdaniem Sikorskiego, Kancelaria Prezydenta jest winna. "Pan prezydent sądził, że prosto z Kijowa lecę do Stanów Zjednoczonych, co nigdy nie było moim planem i co zostało przekazane przez mój sekretariat odpowiednim służbom prezydenta" - podkreślił szef MSZ. I zaraz dodał, że warto byłoby usprawnić pracę w kancelarii Lecha Kaczyńskiego.

Sikorski przekonywał też, że ostatnia rozmowa z prezydentem była "lepsza niż poprzednie rozmowy".

Lech Kaczyński wezwał Sikorskiego, gdy szef MSZ był akurat na posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych. Politycy obradowali m.in. na temat przyszłości Kosowa. Sikorski wyszedł przed końcem spotkania. W imieniu prezydenta do szefa MSZ dzwoniła minister Anna Fotyga.

Ze słów Sikorskiego wynika, że prezydent chciał z nim rozmawiać o jego planowanej wizycie w Stanach Zjednoczonych. Dziś szef MSZ poleciał na Ukrainę. Ale przed podróżą do Waszyngtonu zdąży jeszcze wrócić do Polski.

Zbadanie sprawy zapowiedział wicepremier Grzegorz Schetyna. "Ministrowie nie są politykami, którzy mają coś przynieść czy z czegoś się wytłumaczyć" - przekonywał.

"Jeżeli będzie taka sytuacja, że ta rozmowa mogła się odbyć później albo dzisiaj rano; że nie było to nic niecierpiącego zwłoki, to uważam, że musimy zbudować te relacje z Kancelarią Prezydenta w sposób podmiotowy i odpowiedzialny. Ministrowie rządu podlegają premierowi" - podkreślił Schetyna w radiowej Trójce.

Wicepremier zapowiedział, że jeśli nic się nie zmieni, to w przyszłości przed wezwaniem jakiegokolwiek ministra na spotkanie prezydent będzie musiał rozmawiać z premierem. "Wydaje mi się, że taki obyczaj byłby nowoczesny" - podkreślił Schetyna.

Choć spotkanie prezydenta z Sikorskim skończyło się wczoraj wieczorem, wciąż nie wiadomo, o czym rozmawiano. Kancelaria Prezydenta wyjaśniła tylko, że spotkanie dotyczyło "podstawowych założeń polskiej polityki zagranicznej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj