Oskarżony o korupcję były wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas może wyjść z aresztu. Jedyne co musi zrobić, to do 28 maja wpłacić 200 tysiecy złotych kaucji - zdecydował sąd. Według śledczych, Pinkas wziął łapówkę w zamian za ułatwienie jednej ze spółek wygrania przetargu zorganizowanego w warszawskim Instytucie Kardiologii.
Oznacza to, że sąd zgodził się z obrońcami Pinkasa, którzy argumentowali, że nie ma podstaw do stosowania aresztu. W zamian za to proponowali poręczenie osobiste ponad 20 osób oraz kaucję w wysokości ponad 50 tysięcy złotych.
Pinkas został zatrzymany ponad miesiąc temu przez ABW. Sąd postanowił o aresztowaniu byłego wiceministra na trzy miesiące. Zarzuty, jakie przedstawił mu wydział Prokuratury Krajowej w Łodzi, dotyczą okresu, gdy pełnił on funkcję zastępcy dyrektora ds. klinicznych i organizacyjnych Instytutu Kardiologii w Warszawie. Według prokuratury, Pinkas miał przyjąć co najmniej 55 tys. zł i wieczne pióro warte prawie 3 tys. zł w zamian m.in. za ułatwienie jednej ze spółek wygrania przetargu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|