Co przelało czarę goryczy? Politycy PO twierdzą, że skandaliczny język zarzutów m.in. pod adresem ojca Rydzyka. Opozycja wskazuje jednak na zupełnie inny trop: tym razem Palikot nie oszczędził własnych szeregów.

Reklama

"Rydzyk, tak jak Dochnal, powinien być aresztowany, posiedzieć 4-5 lat w tzw. areszcie wydobywczym (...). Ukradł pieniądze, które mu się nie należały. To jest zły człowiek - on jest szatanem. Sieje w sercach ludzi nienawiść" - tak skwitował dyrektora Radia Maryja Palikot w wywiadzie dla "Polski".

Burza wybuchła w środę. Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski zapowiedział, że w przyszły wtorek złoży wniosek o zawieszenie posła za "skandaliczny wywiad". Ostro skarcił Palikota w TVN 24 Schetyna. "Wypowiedzi Janusza Palikota są niemądre, nieprzyzwoite i niegodne. Mam nadzieję, że przestanie wreszcie opowiadać głupstwa" - oburzał się wicepremier. I zapowiedział, że osobiście porozmawia z Palikotem. Sam poseł milczy. Nie udało się z nim skontaktować nawet samemu Chlebowskiemu.

Palikot do tej pory nie ponosił żadnych konsekwencji za mocne słowa, których używał. Choćby ostatnio, kiedy porównał PZPN do burdelu, w którym dziwki zarażają HIV. Rydzyka nazywał już Belzebubem. Nie wspominając o najgłośniejszych powtarzanych konsekwentnie sugestiach, jakoby prezydent nadużywał alkoholu albo był chory na alzheimera. Za każdym razem kończyło się na żółtych kartkach i obietnicach poprawy. "Platforma pozwalała pajacować Palikotowi. Tolerowała jego zachowanie, kiedy wymachiwał sztucznym penisem, a także wtedy, gdy znieważał prezydenta. Dopiero kiedy zaczął krytykować ministrów rządu i mówić, że niektórzy powinni odejść, PO chce go zawiesić" - uważa Karol Karski z PiS.

W wywiadzie Palikot rzeczywiście bez oporów krytykował niektórych ministrów. "Drzewiecki, jeśli nie zbuduje stadionów, no to też będzie miał kłopoty, niezależnie od przyjaźni z premierem. Przy Klichu też jest znak zapytania" - stwierdził. "Poseł rzeczywiście nieładnie atakował kolegów, ale nie tylko o to chodzi" - zarzeka się Jarosław Gowin z władz PO.

Chlebowski: Miarka sie przebrałą

Anna Wojciechowska: Chyba zaliczył pan porażkę wychowawczą?
ZBIGNIEW CHLEBOWSKI: Nie mam takiego poczucia. Nigdy nie miałem ambicji wychowywania posła Palikota. Jednak jako szef klubu nie będe akceptował standardów, które posłowi nie przystoją. Plalikot był ostrzegany, składał różne obietnice. Tym razem miarka się przebrała.

Dlaczego dopiero teraz? Przestraszyliście się o. Rydzyka?
Proszę nie żartować.

Zatem dlaczego?
Na ostatnim posiedzeniu prezydium klubu Palikot dał mi słowo honoru: za kolejny wybryk sam się zawiesi w prawach członka. Myślałem, że to słowo więcej znaczy.

Ale Palikot nieraz dawał słowo, że koniec z wybrykami. I zawsze je łamał. Jak choćby w sprawie zdrowia prezydenta.
W kulturalny sposób pytanie o zdrowie prezydenta nie jest złe. Natomiast ten wywiad przelał czarę goryczy.

Ostrych słów Palikot używał już wcześniej. Może tolerowaliście je, bo mówił to, co PO myśli. Tym razem jednak dotknął też swojego rządu.
To nieprawda. Nie będę zawieszał członków klubu za każdą kontrowersyjną wypowiedź. Musi być umiar. Zareagowałem teraz, bo uznałem, że te skandaliczne wypowiedzi szkodzą ważnej komisji Przyjazne Państwo, którą Palikot kieruje.

Skoro Palikot szkodzi komisji, to straci fotel jej szefa?
Uważam, że komisja działa bardzo dobrze i nie ma mowy o odwołaniu Palikota.

*Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO