W sposób najbardziej radykalny, spośród dotychczasowych przypadków, okazało się, że nasza opozycja nie uznaje reguł demokratycznych. Nie respektuje zasad praworządności. Nie cofnęli się przed zablokowaniem wyborów z bardzo prostego powodu: ponieśliby w nich ciężką porażkę - powiedział prezes PiS. Wykorzystali do tego epidemię koronawirusa - dodał. Jak zaznaczył, "nawet gdybyśmy nie mieli problemów z COVID-19, to i tak jakoś starano by się destabilizować sytuację polityczną".

Reklama

Przypomniał, że opozycja najpierw twierdziła, że nie może dojść do głosowania, bo lokale wyborcze są zagrożeniem epidemicznym, a potem ogłosiła, że nie można też głosować korespondencyjnie.

Senat zastosował obstrukcję parlamentarną, okraszoną ich dyżurną retoryką, iż to my łamiemy konstytucję. Jednym słowem, zupełne odwracanie sensu wszystkich pojęć – nadanie słowom kompletnie przeciwstawnego znaczenia - powiedział prezes PiS. W tej sprawie większość rządowa uczyniła dokładnie wszystko, by dotrzymać terminów konstytucyjnych, by zrealizować przepisy konstytucji, tymczasem opozycja dokładnie odwrotnie – dodał.

Odrzucając weto Senatu, uratowaliśmy możliwość przeprowadzenia wyborów zgodnie z prawem i jednocześnie niewprowadzenia stanu wyjątkowego. Ogłoszenie stanu klęski żywiołowej w sytuacji, w której skutecznie przeciwdziałamy epidemii na mocy istniejących przepisów, byłoby oczywistym i jawnym złamaniem konstytucji - ocenił szef rządzącej partii. Zdaniem Kaczyńskiego, wprowadzenie go byłoby ciężkim i ewidentnym deliktem konstytucyjnym. Nasze działanie w tym kierunku jest zatem wykluczone - oświadczył.

W jego ocenie, wprowadzenie stanu klęski żywiołowej "uruchomiłoby tzw. przemysł prawniczy w kierunku uzyskiwania odszkodowań". Nie można zresztą wykluczyć, mając w pamięci aferę reprywatyzacyjną w Warszawie, na której część kancelarii po prostu się obłowiła, że to był jeden z motywów działania opozycji i części, popierających ją w tym, środowisk prawniczych - stwierdził prezes PiS.

Kaczyński powiedział też, że jego celem jest utrzymanie rządów Zjednoczonej Prawicy i dzięki temu zmienianie i wzmacnianie Polski. Nasz kandydat ma wielkie szanse na wygranie wyborów prezydenckich, a to z kolei da nam dobrą pozycję do walki o następną kadencję i kolejne większościowe zwycięstwo. I to jest mój cel, w tych kategoriach patrzyłem na te i każde inne negocjacje w ramach obozu Zjednoczonej Prawicy - powiedział, pytany czy nie będzie szukał osobistej zemsty na liderze Porozumienia Jarosławie Gowinie.

Nasza koalicja powinna trwać, bo to jest niezwykle korzystne dla Polski, a jeśli miałoby dojść do zmian jej kształtu, to tylko w ramach jednego klubu - ocenił prezes PiS.

Podkreślił, że rządy Zjednoczonej Prawicy realnie zmieniają Polskę na lepsze, a każda z frakcji tworzących formację musi mieć to zawsze w "tyle głowy". Szeroka formuła obozu Zjednoczonej Prawicy, choć niekiedy jest problematyczna, jest także źródłem naszego sukcesu - zaznaczył prezes PiS.

Przyznał jednocześnie, że nie może wykluczyć, iż inne kryzysy wewnętrzne nie dotkną Zjednoczonej Prawicy, ale - wyraził nadzieję - formacja sobie z nimi poradzi. Nadzieję, nie pewność - zastrzegł Kaczyński.

Pytany czy rozważał przyśpieszone wybory parlamentarne odparł, że "gdyby bieg wydarzeń potoczył się wedle, przewidywanego przez niektórych, czarnego scenariusza, wówczas takie wybory byłyby bardzo trudne do uniknięcia". Dodał, że zdaje sobie sprawę, iż w trakcie tej procedury, opozycja mogłaby zaproponować swojego "premiera technicznego". Wiem, że nawet rozważano, kto mógłby nim być - powiedział szef PiS.

Według niego, decyzja czy kandydatka KO Małgorzata Kidawa-Błońska będzie nadal kandydatką w wyborach prezydenckich zapadnie w Brukseli czy innym miejscu, w którym najczęściej przebywa teraz Donald Tusk. Jeśli on tego nie będzie chciał, a najpewniej nie będzie, to kogo innego mogą wystawić? Nie mają, przynajmniej w mojej ocenie, żadnego zmiennika, który w krótkiej kampanii może zmienić ich położenie. Dla samego Tuska to perspektywa zapewne niezbyt kusząca, bo związana z dużym czy wręcz bardzo dużym ryzykiem porażki - ocenił Kaczyński.

Dopytywany o ewentualny powrót Jarosław Gowina do rządu przypomniał, że wicepremierem jest Jadwiga Emilewicz. Nic nie słyszałem o tym, by pan Gowin chciał zająć swe dawne miejsce, ale to jest decyzja Porozumienia - powiedział Kaczyński.