"7 czerwca będziemy dokonywali wyboru między tymi, którzy kłócą się o samolot, o krzesła, a między tymi, którzy chcą spokoju, racjonalnej polityki, w Polsce i zagranicą" - podkreślił szef SLD Grzegorz Napieralski.

W jego opinii, w eurowyborach Polacy będą dokonywać wyboru również między tymi, którzy "wprowadzili kryzys" i między tymi, którzy "Polskę z kryzysu wyprowadzali". "Między tymi, którzy nie radzą sobie z kryzysem, a między tymi, którzy mają pomysł jak wyjść z kryzysu" - dodał Napieralski. Będziemy wybierali między tymi, którzy chcą Polski nienowoczesnej, zamkniętej, którzy nie chcą in vitro, dobrej edukacji, standardów europejskich, a między tymi, którzy te standardy chcą wprowadzić" - przekonywał przewodniczący Sojuszu.

Lider listy SLD-UP w Warszawie Wojciech Olejniczak apelował z kolei do Polaków o udział w wyborach 7 czerwca. "Aby dokonali świadomego wyboru, który nie jest wyborem przeciwko komuś, ale może być wyborem za" - zaznaczył Olejniczak. Jego zdaniem, głos na SLD może być głosem "za Europą socjalną, za Europą gwarantującą wszystkim obywatelom równe prawa". Pytani o plany na ostatni tydzień kampanii wyborczej, Olejniczak podkreślił, że Sojusz "będzie robił swoje". "To są spotkania, rozmowy z wyborcami" - dodał. "Jest kilka niespodzianek dotyczących poparcia naszych kandydatów. Chcemy też zrobić bardzo wiele, aby zachęcić wyborców do udziału w wyborach 7 czerwca" - powiedział Olejniczak.

Napieralski zwrócił z kolei uwagę, że jeśli 7 czerwca będzie niska frekwencja wyborcza, to "nasza reprezentacja w PE będzie miała słaby mandat, aby walczyć o sprawy polskie".