Grabiec podkreślił, że struktura w przyszłym rządzie tworzonym przez dotychczasowe partie opozycyjne powinna odpowiadać układowi parlamentarnemu, a jednocześnie musi to być rząd partnerski. - Nie chodzi o to, by kogoś zdominować. Przyjdą trudne czasy i rząd złożony z czterech partii koalicyjnych musi być funkcjonalny - zaznaczył.

Reklama

Wskazał, że rozmowy koalicyjne zbliżają się do finału. - Rozmowy idą bardzo dobrze. Nie ma jakiejś istotnej bariery - ocenił. Jak powiedział, jest koncepcja umowy koalicyjnej, w której zmieszczą się wszystkie szczegóły. - Myślę, że tego rodzaju umowy koalicyjnej nie będzie. Chociaż rozmawiamy o wielu szczegółach, programie rządzenia na pierwsze dni i miesiące. Myślę, że to będzie bardziej deklaracja kierunków działania, bo to musi być uniwersalne działanie - zaznaczył rzecznik PO.

Pytany, czy marszałek Sejmu będzie rotacyjny czy stały, przyznał, że rozwiązania, które są w Parlamencie Europejskim dotyczące rotacji, wydają się sensowne. "Jeśli mamy cztery ugrupowania, które tworzą koalicję, (...) nie wykluczałbym takich rozwiązań, że będzie zawieranie kompromisu" - powiedział. "Nie wykluczamy rotacyjności, jest to jedna z opcji" - dodał.

Zastrzegł, że zdecydują o tym liderzy koalicyjnych ugrupowań.

Na pytanie, czy marszałkiem Senatu zostanie Małgorzata Kidawa-Błońska, Grabiec odparł, że na razie nie jest to rozstrzygnięte. - Natomiast na pewno Donaldowi Tuskowi zależy na partycypacji kobiet w układzie władzy, ale kto to będzie i czy w Senacie, pokażą najbliższe dni - przekazał.

Poinformował, że ważne ministerstwa będą podzielone między wszystkie koalicyjne partie. Dopytywany, czy będzie trzech wicepremierów reprezentujących pozostałe koalicyjne ugrupowania, odpowiedział, że z perspektywy PO taki był punkt wyjścia, ale oczekiwania koalicjantów są inne. "Jesteśmy otwarci na preferencje naszych partnerów" - zapewnił.

Reklama

Będziemy gotowi do tego, by 14 listopada powoływać rząd - zadeklarował Grabiec.

"Rotacyjni" marszałkowie?

Jak ustalili Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak z "Dziennika Gazety Prawnej", Koalicja Obywatelska "niechętnie" zgadza się na to, by przedstawiciele innych ugrupowań pełnili funkcję marszałka Sejmu, do czego aspirują Szymon Hołownia z Trzeciej Drogi, a także Włodzimierz Czarzasty z Lewicy. Rozmówcy DGP podają przykład Parlamentu Europejskiego, gdzie przewodniczący wybierany jest na pół kadencji.

W wyborach do Sejmu PiS zdobyło 194 mandaty, KO - 157; Trzecia Droga - 65; Nowa Lewica - 26; Konfederacja - 18.