Dziennik Gazeta Prawana logo

Mecz Polska-Rosja: Wynik zależy od Putina

24 sierpnia 2009, 21:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Mecz Polska-Rosja: Wynik zależy od Putina
Inne
Czy dojdzie do przełomu w stosunkach Polska-Rosja? "Nie wie tego nikt poza samym Putinem. To jest enigma. Jego pozycja jest w rosyjskiej polityce tak silna, że może powiedzieć, co tylko chce" - mówi DZIENNIKOWI Fiodor Łukianow, redaktor naczelny bliskiego Kremlowi magazynu "Rosja w Polityce Globalnej".


Nie wie tego nikt poza samym Putinem. To jest enigma. Jego pozycja jest w rosyjskiej polityce tak silna, że może powiedzieć, co tylko chce. Ale osobiście bardzo wątpię, aby uznał współodpowiedzialność Stalina za rozpoczęcie wojny.


Bo to by było sprzeczne z fundamentalną oceną tego okresu w Rosji. Maksimum tego, czego można się po Putinie spodziewać, to uznanie, iż sowiecka polityka w tamtym okresie była równie błędna jak wszystkich innych krajów europejskich. Ale tylko i wyłącznie w takim kontekście. W dzisiejszej Rosji absolutnie nie ma gotowości do uznania, że Stalin ponosi jakąś odpowiedzialność za rozpoczęcia II wojny światowej. Tak jak nie było to możliwe w okresie sowieckim.


Dokonania Związku Sowieckiego w czasie II wojny światowej są jednym z fundamentów obecnego systemu politycznego w Rosji, wręcz rosyjskiej tożsamości. Ale także większość rosyjskich historyków nie wierzy, aby decyzje Stalina przyczyniły się do jej rozpoczęcia. Uważają oni jedynie, że Stalin popełnił błąd, bo nie potrafił wykorzystać czasu, jaki zyskał, odkładając wojnę z Niemcami, na lepsze przygotowanie kraju do konfliktu.


W tamtym czasie wszystkie kraje europejskie darzyły się głęboką nieufnością. Nikt nie wierzył nikomu. Stalin bardzo się obawiał, że Hitler w końcu dojdzie do porozumienia z Wielką Brytanią i Francją. A kraje te, zdaje się, były zainteresowane skierowaniem agresji Hitlera ku Wschodowi. Nie wierząc mocarstwom zachodnim, Stalin zdecydował się więc podpisać ten pakt, aby przynajmniej na jakiś czas odłożyć ryzyko wybuchu wojny.


Uważam, że zarówno Putin, jak i pozostali rosyjscy przywódcy powinni dokonać takiego gestu i uznać, że Katyń jest zbrodnią popełnioną przez Sowietów. Zaprzeczanie tej prawdzie jest po prostu kompromitujące. Każdy wie przecież, jak było w rzeczywistości. Ale nie jestem wcale pewien, że Putin się na to zdecyduje. Bo tu nie chodzi o stosunki polsko-rosyjskie. Ale raczej o nieosłabianie tożsamości rosyjskiej, zbudowanej po rozpadzie Związku Radzieckiego na micie zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. W tej wizji rosyjska historia, szczególnie ta najnowsza, powinna być możliwie jak najbardziej konsekwentna i pozytywna. Tę samą logikę Kreml stosuje zresztą do oceny wydarzeń wewnętrznych w Związku Sowieckim. I to również dotyczących dawnej historii Rosji.

Zobaczymy, czy to jest sukces, jak usłyszymy, co powie Putin. Ale z pewnością nie przyjechałby on, gdyby Jarosław Kaczyński nadal był premierem Polski. W tym sensie Tusk może zapisać na swoim koncie pewne osiągnięcie.

*Fiodor Łukianow, redaktor naczelny bliskiego Kremlowi periodyku „Rosja w Polityce Globalnej”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj