Wyreżyserowane walki rozgrywką Trumpa
Mieszkańcom Europy wrestling kojarzy się z wielkimi mężczyznami w śmiesznych strojach, którzy w ringu udają, że ze sobą walczą. I tu Amerykanie oburzą się i głośno zaprotestują, słysząc, że coś jest udawane. Oni wolą używać określenia "reżyserowane". Co to konkretnie oznacza?
W zakładach bukmacherskich wyniku walk nie obstawimy, bo wszystko jest ustalone jeszcze zanim zawodnicy pojawią się na arenie walki. Decyzje o tym, kto wygra, kto przegra i w jaki sposób, zapadają w gabinetach "bookerów". Ustalają oni też charakter każdego wrestlera, czyli dzielą ich na "złych" i "dobrych". Sam pojedynek toczy się według zaplanowanego scenariusza. Choć większość tego, co dzieje się w ringu, jest symulowane, to ból i kontuzje często nie są fikcją. Krew jest prawdziwa. To bardzo ważny element każdej walki. Najczęściej jednak to zawodnicy w trakcie pojedynku niepostrzeżenie sami robią sobie czymś ostrym nacięcia na czole, by "uwiarygodnić" swojej popisy i dodać im dramaturgii.
Trump fanem "wolnej amerykanki"
Częstym określeniem używanym w stosunku do wrestlingu jest "wolna amerykanka", ale wbrew nazwie ma ona swoje zasady. Uderzać wolno tylko otwartą dłonią, kopanie dozwolone jest tylko podeszwą. Oczywiście w trakcie pojedynków te zasady często są ignorowane, jednak sędzia nigdy nikogo za to nie dyskwalifikuje, bo wszystkie "brudne" chwyty i ciosy są zapisane w scenariuszu walki. W praktyce zasady są naruszane, gdy sędzia nie widzi, dlatego często arbiter "przypadkowo" jest nokautowany - dopiero wtedy w ringu faktycznie zaczyna panować "wolna amerykanka".
Największymi federacjami wrestlingowymi są WWE i TNA. Mniej znane to AAA, ROH, CZW, NJPW. W WWE najlepsi wrestlerzy zarabiają ponad milion dolarów. Własne federacje mają również inne regiony i kraje, np. Europa, Japonia, Puerto Rico, Karaiby. Najbardziej znanymi i utytułowanymi postaciami wrestlingu są: The Undertaker, Triple H, Kane, Goldberg, Stone Cold Steve Austin, The Rock, Christian, The Miz, ww Kane, Cm Punk i Ryback. Nie można też zapomnieć o Hulku Hoganie.
Trump wziął udział w pojedynku, ale... nie osobiście
Swój epizod w wrestlingu zaliczył również obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump. Amerykański przywódca w przeszłości często pojawiał się na galach federacji WWE. W 2007 roku, podczas prestiżowej gali WrestleMania 23, Trump pośrednio wziął nawet udział w... walce z szefem organizacji Vincem McMahonem.
Obaj panowie wystawili swoich przedstawicieli, a sami krążyli wokół ringu. Nie obyło się jednak bez wielkiego show, którego Trump był głównym aktorem. Biznesmen najpierw udawał, że obija McMahona, a potem... ogolił go na łyso!
Trump w 2007 roku wszedł na ringu
W późniejszych latach Trump jeszcze kilka razy pojawiał się na galach i uczestniczył w nich wedle zaplanowanego scenariusza. Został nawet prezesem federacji WWE. W 2013 roku wprowadzono go do "hali sław" organizacji, doceniając jego wkład w promocję wrestlingu.
Sam prezydent wrócił do tych czasów, zamieszczając na swoim koncie w mediach społecznościowych przeróbkę wideo z 2007 roku - tyle że "bity" wówczas przez niego Vinc McMahon zamiast twarzy ma logo telewizji CNN.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.