Dziennik Gazeta Prawana logo

Al-Kaida ma godnych następców

11 stycznia 2010, 17:38
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
W nadchodzących miesiącach Al-Kaida pozostanie symbolem terroryzmu, ale będzie stopniowo coraz mniejszym zagrożeniem dla Zachodu – twierdzi prestiżowy amerykański instytut Stratfor w swojej prognozie na 2010 r.

Coraz poważniejszym problemem USA i Europy będą sprzymierzone z organizacją bin Ladena grupy z krajów takich jak Somalia czy Jemen, które nawołują do ataków budujących atmosferę permanentnego zagrożenia ostrzegają amerykańscy analitycy. Głównym celem będą hotele i samoloty.

Osama bin Laden i jego najbliżsi towarzysze, którzy tworzą twarde jądro Al-Kaidy zostali w ostatnich latach zepchnięci na boczny tor dżihadu i nic nie wskazuje, żeby mieli odzyskać znaczenie, jakie mieli jeszcze kilka lat temu podkreślają specjaliści Stratforu w opublikowanej właśnie prognozie pt. Dżihadyzm w 2010 r.: nieustanne zagrożenie. Już teraz członkowie grupy są w stanie prowadzić realne operacje wyłącznie na pograniczu pakistańsko-afgańskim, a terytorium, na jakim operują, kurczy się z tygodnia na tydzień.

Nie oznacza to jednak końca Al-Kaidy. Podobnie jak w ostatnich miesiącach, liderzy organizacji a w szczególności prawa ręka bin Ladena i numer dwa w grupie, Egipcjanin Ajman al-Zawahiri będą regularnie publikować w internecie odezwy nawołujące wiernych do przyłączenia się do dżihadu przeciw krzyżowcom.

Odzew na nie jest jednak niewielki. Fundusze Al-Kaidy topnieją w takim tempie, że liderzy grupy nie wahają się prosić o pieniądze w swoim przesłaniach publikowanych w internecie. Jak podkreślają autorzy prognozy, mimo wszystko organizacja wciąż pozostaje symbolem dżihadu, a jej nazwą na zasadach podobnych do franczyzy bardzo chętnie posługują się wszelkiej maści lokalne ugrupowania fundamentalistyczne w całym świecie islamskim.

I to właśnie te regionalne grupy będą w 2010 roku stanowić największe zagrożenie. Amerykanie i Europejczycy rzadko kojarzą nazwy takie jak Al-Szabaab, Al-Kaida na Półwyspie Arabskim (AQAP) czy Al-Kaida w Maghrebie (AQIM). Tymczasem to właśnie bojownicy tych grup Somalijczycy, Jemeńczycy czy Algierczycy będą zdolni w nadchodzącym roku dokonać najgroźniejszych zamachów terrorystycznych. Jak ostrzegają amerykańscy analitycy, wszystkie te organizacje zmieniają charakter: z ugrupowań narodowych czy regionalnych stają się globalne.

Głośna próba zamachu na samolot linii Delta przeprowadzona w Boże Narodzenie została zaplanowana przez Nigeryjczyka wspieranego przez Jemeńczyków. Niewiele brakowało, żeby jemeński bojownik dżihadu w sierpniu wysadził w powietrze saudyjskiego księcia Mohammeda bin Najefa jako minister spraw wewnętrznych odpowiedzialnego za operacje Rijadu wymierzone w Al-Kaidę. Bastionami dalekich krewnych Al-Kaidy stają się Jemen i Somalia. W tej drugiej najsilniejszym ugrupowaniem stał się wspomniany Al-Szabaab, lokalne armia zwolenników dżihadu, chroniąca też bojowników uciekających z Afganistanu i Pakistanu.

Al Szabaab zyskał w zeszłym roku na znaczeniu, m.in. obezwładniając stacjonujące w Somalii oddziały pokojowe Unii Afrykańskiej. Dziś przy wsparciu rządu sąsiedniej Erytrei grupa kontroluje kilka głównych miast i portów w południowej Somalii, zwalcza innych somalijskich fundamentalistów i powoli zyskuje poparcie społeczne mówi nam Amanda Towler ze Szwedzkiej Szkoły Obrony Narodowej. Według niej Al-Szabaab dysponuje siłami rzędu pięciu tysięcy bojowników wojska wchodzące w skład misji Unii Afrykańskiej w Somalii liczą sobie raptem 250 żołnierzy więcej.

To z inspiracji Al-Szabaab 1 stycznia do domu Kurta Westergaarda znanego na całym świecie duńskiego rysownika, który cztery lata temu opublikował karykatury Proroka Mahometa w gazecie Jyllands-Posten, co wywołało zamieszki w całym świecie muzułmańskim wdarł się młody zamachowiec. 28-letni Somalijczyk nie potrzebował bomby wystarczyły mu nóż i siekiera, by włamać się do domu Westergaarda. Rysownik uratował życie, chroniąc się w opancerzonym pokoju bezpieczeństwa.

Ten atak był zamachem nowego typu według Stratforu w tym roku będziemy świadkami wielu podobnych aktów przemocy. Do takich wystąpień nawołują liderzy regionalnych ugrupowań dżihadystowskich, np. lider jemeńskich ekstremistów, Nasir Al-Wujaszi, który w specjalnym artykule do swoich zwolenników zaapelował o przeprowadzanie jak najprostszych ataków, przy użyciu wszelkich dostępnych narzędzi, przeciw jakimkolwiek celom.

Siekiera i nóż niewątpliwie doskonale pasują do tych standardów konkludują autorzy raportu. Podobnie celem dżihadystów nadal będą stosunkowo słabo chronione obiekty, np. hotele jak w Afganistanie czy Indiach w ostatnich latach oraz samoloty, co do których terroryści wykazują pewną fiksację, jak określają to amerykańscy analitycy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj