Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemcy: Nowy premier Wielkiej Brytanii odziedziczy stare problemy

Andy Burnham
Andy Burnham/PAP/EPA
Rezygnacja Keira Starmera jest dobra dla Wielkiej Brytanii, ale jego prawdopodobny następca Andy Burnham nie będzie miał taryfy ulgowej – ocenił w poniedziałek niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Jak podkreśla gazeta w komentarzu, nowy premier odziedziczy bowiem nierozwiązane problemy.

Komentując decyzję Starmera o rezygnacji, gazeta zaznaczyła, że politycy kurczowo trzymający się stanowisk rzadko wypadają dobrze. "A partia rządząca, która jest zajęta obalaniem własnego szefa, z trudem może zajmować się problemami kraju. Tym bardziej że Starmer jest kolosalnie niepopularny wśród wyborców i od pierwszego miesiąca brnął od kryzysu do kryzysu" – wskazała "FAZ".

Niemcy punktują Wielką Brytanię: Szósty premier w ciągu 10 lat

W opinii dziennika złą wiadomością jest jednak to, że wraz ze Starmerem do historii przechodzi już szósty premier w ciągu zaledwie dziesięciu lat. Jak zauważyła gazeta, sześciu polityków, zarówno z Partii Pracy, jak i od torysów, wraz ze swoimi ekipami, nie zdołało rozwiązać problemów Zjednoczonego Królestwa. "A te są ogromne: gospodarka stoi w miejscu, system obronny jest niedofinansowany, a system ochrony zdrowia w rozsypce, ludzie zmagają się z wysokimi kosztami życia, skutki brexitu wciąż są odczuwalne, a w sondażach prowadzi prawicowo- populistyczna partia Reform UK" – podkreśliła "FAZ".

Niemcy: Nowy premier Wielkiej Brytanii odziedziczy stare problemy

Teraz – jak uważa gazeta – nadzieje spoczywają na Andym Burnhamie. "Gdyby jednak zastąpił Starmera, na co się obecnie zanosi, nie miałby taryfy ulgowej, ponieważ przejmuje rządy w środku kadencji. Jak dotąd niewiele wskazuje, by miał znacząco zmienić obrany przez poprzednika kurs" – ocenił dziennik z Frankfurtu.

Rezygnacja Keira Starmera ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii

W poniedziałek rano Starmer zapowiedział, że zrezygnuje ze stanowiska szefa partii i pozostanie premierem do czasu, gdy ugrupowanie wybierze nowego lidera. To efekt trwającego od kilku miesięcy kryzysu rządowego. Słabe wyniki w sondażach oraz niekorzystne rezultaty Partii Pracy w wyborach lokalnych w Anglii i w wyborach do parlamentów Walii i Szkocji sprawiły, że Starmer mierzył się z buntem we własnym ugrupowaniu.

Brytyjskie media informowały, że od kiedy do Izby Gmin dostał się Burnham, część laburzystów zwiększyła presję na Starmera. Uzyskanie przez Burnhama mandatu w wyborach uzupełniających w Makerfield na północy Anglii otworzyło mu drogę do formalnego rywalizowania ze Starmerem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraOjciec rzucił sześciomiesięcznym synem o podłogę. Dziecko jest w stanie ciężkim »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj