Ukraiński wywiad ostrzega przed skalą zagrożenia
Z informacji wywiadu wynika, że kluczowym problemem jest niewłaściwy sposób utylizacji zwierząt padłych z powodu zakażenia. Zamiast przeprowadzać procedury spalania, które są standardem w takich przypadkach, rosyjska administracja stosuje jedynie zakopywanie szczątków.
Miejsca pochówku (tzw. mogilniki) nie są w żaden sposób grodzone ani monitorowane. Zwłoki zwierząt są zakopywane w bezpośrednim sąsiedztwie dróg oraz zabudowań mieszkalnych, czasem w odległości mniejszej niż kilometr od domów mieszkańców. Mogiły z czasem ulegają osiadaniu, a rosyjska administracja całkowicie zaniechała prac konserwacyjnych, co zwiększa ryzyko przedostania się patogenów do ekosystemu.
Kluczowe lokalizacje
Na okupowanym terenie zidentyfikowano około 50 obiektów służących do składowania padłych zwierząt. Za najbardziej niebezpieczne uznaje się 10 z nich, które znajdują się m.in. w okolicach miejscowości:
- Askania-Nowa
- Skadowsk
- Żelazny Port.
Sytuację pogarsza fakt, że część z tych prowizorycznych składowisk znajduje się na obszarach o wysokim poziomie wód gruntowych. Ułatwia to rozprzestrzenianie się bakterii w środowisku naturalnym.
Eksperci ostrzegają, że przetrwalniki wąglika wykazują niezwykłą odporność - mogą pozostawać aktywne w glebie przez kilkadziesiąt, a według niektórych źródeł nawet do stu lat.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.