Dziennik Gazeta Prawana logo

Centrum Budapesztu zdemolowane i opustoszałe

12 października 2007, 13:58
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Rozbite witryny, dopalające się kosze na śmieci, poprzewracane samochody - tak wygląda stolica Węgier. W bramach czają się uzbrojone po zęby patrole, pod murami przemykają spłoszeni przechodnie. Całą noc antyrządowi demonstranci bili się z policją. 128 osób jest rannych, a osiem w ciężkim stanie.

Nie kursuje komunikacja miejska, centrum Budapesztu jest jak wymarłe. W szpitalach leży około stu rannych. Cztery osoby są w bardzo ciężkim stanie. A jeszcze kilka godzin temu na ulicach trwała regularna bitwa. Armatki wodne z impetem rozpędzały wściekły tłum, policjanci strzelali w tłum gumowymi kulami, gaz łzawiący gęsto ścielił się po centrum Budapesztu. Na moście Elżbiety demonstranci postawili barykadę, ale siły specjalne zdobyły ją szturmem.

Policjanci odbili też czołg, który manifestanci porwali z wystawy poświęconej 50. rocznicy antyradzieckiego powstania w Budapeszcie. Ciężka maszyna próbowała rozbić policyjny kordon, ale zatrzymała się na barykadzie z radiowozów.

Starsi mieszkańcy Budapesztu mają łzy w oczach. Nie spodziewali się, że ich miasto będzie tak wyglądać pół wieku po antyradzieckim powstaniu. Wtedy Sowieci krwawo tłumili rodzącą się na Węgrzech demokrację, dziś policja tłumi antyrządowe protesty.

A wszystko przez socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsany'ego. Gdy z posiedzenia rządu wyciekło nagranie, na którym premier przyznał, że przez długi czas kłamał, jakoby gospodarka kwitła i na Węgrzech było coraz lepiej, prawica wpadła we wściekłość. Jej zwolennicy wyszli na ulice. Zaczęły się nocne bitwy z policją, codzienne demonstracje. Ale nawet pod tak silną presją ulicy skompromitowany szef rządu nie podał się do dymisji.

I teraz, w czasie obchodów 50. rocznicy antyradzieckiego powstania, czara goryczy się przelała. Kilkadziesiąt tysięcy Węgrów z flagami i gwizdkami przyszło pod parlament. Krzyczeli: "Wolne Węgry!", "Gyurcsany kłamca!" czy "Nie zapomnimy '56 roku!". Gdy oddziały policji próbowały wypchnąć ich z centrum, wściekły tłum ruszył do boju. Zamieszki trwały do rana.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj