Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Benedykta XVI odliczają dni do wtorku. Wtedy zacznie się najbardziej niebezpieczna podróż papieża. Wiadomo, że nie będzie miał kamizelki kuloodpornej, ale będzie jeździł opancerzoną limuzyną.
Jak do wojny, przygotowują się do relacjonowania tej wizyty dziennikarze. Stąd pewnie informacje, którym musi zaprzeczać Watykan. Włoskie media informowały wcześniej, że specjalnie dla papieża przygotowano specjalną kamizelkę kuloodporną. To nieprawda - odpowiada Stolica Apostolska.
Ale coś jest jednak na rzeczy. Bo przecież pogróżki islamskich fundamentalistów to już nie wymysł gazet. Dlatego jako sposób na zwiększenie bezpieczeństwa Benedykta XVI odebrano fakt, że do Turcji nie zabierze on papamobile. Tłumaczenie, że ten specjalny pojazd w Turcji nie będzie potrzebny, bo nie będą tam czekały tłumy, nie do wszystkich trafia. Raczej zwraca się uwagę na to, że papież zamienił ten samochód na opancerzoną limuzynę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|