W czasie półgodzinnego lotu szef rządu Rosji siedział na miejscu II pilota. Sterował zarówno tankowaniem wody na rzece Oka, jak i zrzutem wody na płonące lasy w okolicach Riazania. Be-200 z Putinem na pokładzie wykonał dwa tankowania i zrzuty - za każdym razem po 12 ton wody. Premier obserwował też w akcji inną maszynę tego typu. Oba samoloty należą do Ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych. Stacjonują na lotnisku wojskowym w Diagilewie, koło Riazania.

Z Diagilewa Putin udał się do miejscowości Kriusza, w rejonie klepikowskim. Ta licząca prawie 1000 mieszkańców wieś została poważnie zniszczona w pożarze, który szalał w tej okolicy w zeszłym tygodniu. Obwód riazański to jeden z najbardziej dotkniętych pożarami lasów regionów Federacji Rosyjskiej. Na mocy dekretu prezydenta Dmitrija Miedwiediewa obowiązuje tam stan wyjątkowy. We wtorek w regionie tym było 21 pożarów. Ich łączna powierzchnia przekraczała 3,8 tys. hektarów.

Pożary w obwodzie riazańskim spowodowały śmierć ośmiu osób. Ogień strawił około 270 domostw. Bez dachu nad głową pozostało ponad 730 osób. Z ogniem w regionie walczy około 2,8 tys. rosyjskich strażaków, którzy mają do dyspozycji 325 pojazdów ratowniczo-gaśniczych. Wspierają ich też dwa samoloty Ił-76, a także śmigłowce Mi-17 i Ka-32.

Z żywiołem zmagają się tam również strażacy z Azerbejdżanu i Białorusi. We wtorek dołączyło do nich 159 strażaków z Polski. Włączyli się do akcji w rejonie klepikowskim, tym samym, który w tym dniu wizytował Putin.