Dziennik Gazeta Prawana logo

Syryjczycy na ulicach. Chcą dymisji prezydenta

26 marca 2011, 16:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
 Setki Syryjczyków, skandując hasła wolnościowe, zgromadziły się  na głównym placu w mieście Dara na południu Syrii, gdzie protesty trwają od ponad tygodnia. W pobliskim Tafas podpalono siedzibę rządzącej partii Baas

"Lud chce upadku reżimu" głosiło hasło umieszczone na tablicy zatkniętej w gruzach obalonego w piątek w Darze pomnika byłego prezydenta Hafeza el-Asada. W piątek zniszczono tam również wielki portret jego syna, obecnego prezydenta Baszara el-Asada, a tydzień temu też podpalono siedzibę partii Baas.

W Tafas tysiące żałobników wzięły udział w pogrzebie zabitego w piątek uczestnika protestu w Darze. Po pogrzebie podpalono siedzibę partii. W mieście Sanamein odbył się sobotę pogrzeb siedmiu osób, zastrzelonych podczas marszu, którego uczestnicy chcieli dojść do pobliskiej Dary i wesprzeć tam protestujących. Ludzie wznosili okrzyki, ale do przemocy nie doszło.

Prezydent Asad wycofał w sobotę policję i żołnierzy z Dary oraz zwolnił 70 więźniów politycznych, usiłując załagodzić tym posunięciem protesty, trwające od połowy marca, wymierzone przeciwko jego władzy. W protestach w całej Syrii w piątek zginęło w sześciu miastach i wsiach 15 osób. Syryjskie media państwowe opisywały piątkowe zajścia jako poważne starcia między uzbrojonymi bandami a siłami bezpieczeństwa.

W starciach w portowej Latakii zginęły dwie osoby, a rannych zostało około 100 osób, w tym 80 policjantów. Rozszerzenie się protestów na Latakię ma szczególne znaczenie, ponieważ miasto zamieszkują niemal w równych proporcjach sunnici, stanowiący w Syrii większość, i alawici, należący do odłamu islamu szyickiego. Alawici w Syrii zajmują większość stanowisk we władzach, alawitą jest też prezydent.Do pokojowego protestu w sobotę aktywiści wezwali przez internet ludzi we wszystkich syryjskich prowincjach. Wzywano, by poszli na pogrzeby "i nie wracali do domów". W większości miast syryjskich panował w sobotę spokój.

W ubiegłą niedzielę demonstranci domagający się wolności i zakończenia panowania korupcji, oprócz siedziby partii Baas w Darze podpalili także gmach sądu i przedstawicielstwa dwóch operatorów telefonii komórkowej, w tym firmy Syriatel należącej do kuzyna prezydenta Asada. Autorytarny prezydent Syrii, który 11 lat temu przejął władzę po swym ojcu, odrzuca apele o swobody polityczne i wtrąca do więzienia krytyków swego reżimu. Jego ugrupowanie jest u władzy od 1963 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj