Przesłuchania Juszczenki domagała się prokuratura, jednak były szef państwa nie stawił się na pierwsze wezwanie sądu, wyjaśniając, że przebywa na urlopie poza granicami Ukrainy. Po powrocie Juszczenki do kraju we wtorek sąd ponowił wezwanie na proces.

Reklama

Ukraińscy komentatorzy twierdzą, że spotkanie Juszczenki ze skonfliktowaną z nim Tymoszenko w sądzie będzie aktem symbolicznym, gdyż byli przeciwnicy obecnego prezydenta Wiktora Janukowycza z czasów pomarańczowej rewolucji 2004 roku z pewnością nie przegapią okazji, by nie wyciągnąć przeciwko sobie "brudów z przeszłości".

"Problem polega na tym, że niewielu przeciętnych obywateli rozumie zawiłości prawne, dotyczące kompetencji premiera (Tymoszenko) bądź historii stosunków gazowych między Rosją a Ukrainą. Nie zważając jednak na to, większość oglądających telewizję lub czytających gazety ludzi jest w stanie zrozumieć sugestie byłego prezydenta (Juszczenki), że (była) szefowa rządu złamała jego dyrektywy i pojechała (w 2009 roku) do Moskwy, do Władimira Putina, by rozwiązać swe prywatne problemy" - napisała przed kilkoma dniami opiniotwórcza gazeta internetowa "Ukrainska Prawda".

Te "prywatne problemy" Tymoszenko to m.in. niespłacone do dziś zadłużenie należącej do niej w przeszłości korporacji Zjednoczone Systemy Energetyczne wobec ministerstwa obrony Rosji.

Oczekuje się, że Tymoszenko ze swej strony wytknie Juszczence jego związki ze spółką RosUkrEnergo (RUE), która zajmowała się pośrednictwem w handlu gazem między Rosją, Ukrainą a państwami Europy Zachodniej. Zawarte na początku 2009 roku przez Tymoszenko i Putina porozumienie gazowe między Rosją a Ukrainą usunęło RUE z ukraińskiego rynku.

Choć sam Juszczenko odrzucał oskarżenia o udział - osobisty lub jego rodziny - w machinacjach gazowych, w kontekście tym wymieniany był jego starszy brat Petro. Spekulowano, że w działalność RUE mogła być zaangażowana należąca do Petra Juszczenki firma Petrohaz.

Obecne władze w Kijowie uważają, że zawarty za czasów rządów Tymoszenko kontrakt gazowy z Rosją jest dla Ukrainy niekorzystny i co jakiś czas domagają się od Moskwy jego zmiany. Ukraina podkreśla, że po porozumieniu Tymoszenko z Putinem Kijów płaci za rosyjski gaz drożej niż Niemcy i Słowacja, choć Ukraina jest położona bliżej granic Rosji.

Tymoszenko oświadcza, że zawierając na początku 2009 roku umowę gazową z Rosją doprowadziła do wznowienia wstrzymanego wówczas tranzytu gazu do państw Europy Zachodniej i nie pozwoliła Ukraińcom zamarznąć. Była premier twierdzi, że jej proces to element planu władz, które dążą do jej ukarania, by nie mogła uczestniczyć w wyborach parlamentarnych i prezydenckich.

Reklama